Clipboard04

To będzie obrzydliwy wpis

No dobrze, przesadziłam – nie jest on aż tak obrzydliwy, ale jest to temat, który być może popchnie kogoś w dobrą stronę.

Nie mogę kłamać, iż nasze wspólne życie było usłane różami i kochałam je miłością głęboką, bezgraniczną. Odkąd sięgam pamięcią trzy pieprzyki na moim ciele – chociaż nie monstrualne, ale po prostu większe – irytowały mnie i wiedziałam, że jeżeli zdarzy się sposobność, to pozbędę się ich bez wahania, bo w takich przypadkach nie jestem sentymentalna.

I nastał ten moment.

Nie tak dawno bowiem byłam u dermatologa w zupełnie niepieprzykowej sprawie i postanowiłam zapytać, przy okazji innego zabiegu, czy i „ten problem” dałaby radę rozwiązać. Prawdopodobnie, gdybym nie trafiła na zaprawioną w bojach doktor, nigdy bym się nie zdecydowała – jednak jej siła i przekonania, a także to, że w kilka sekund przygotowała narzędzia, sprawiło, że z gabinetu wyszłam o trzy „ciężarki” mniej. Ale jak to jest?

Powodów usuwania pieprzyków jest wiele – od tych prozaicznych, estetycznych, jak i zdrowotnych obaw. W moim przypadku zdecydowanie wygrała kwestia pierwsza, chociaż jako miłośnik opalania – w granicach rozsądku – czułam, że tego typu znamion po prostu trzeba się pozbyć.

Dermatolog sam ocenia wysokość jakiegokolwiek ryzyka, iż Twoje znamię może zawierać komórki nowotworowe. Sam zabieg jednak nie jest w żadnym wypadku niebezpieczny – w zależności od wielkości pieprzyka, wykorzystywane trzy metody: laserowa, elektrokoagulacyjna oraz chirurgiczna (właśnie dla tych wystających nieprzyjaciół). To od lekarza zależy, którą z nich rozprawi się z naszym problem i – co najważniejsze – czy w ogóle to zrobi. Każda wycięta zmiana musi zostać specjalistycznie przebadana, co daje pewność pacjentowi na temat stanu zdrowia.

Metoda chirurgiczna, którą miałam wykonywany zabieg, jest całkowicie bezpieczna przy zdrowych pieprzykach. Wycięcie następuje po wcześniejszym znieczuleniu miejscowym – u mnie: ciekłym azotem. Ranę przypala się lapisem, by nie krwawiła. Trwa to dosłownie kilkanaście sekund, po którym zakładany jest opatrunek – w zależności od wielkości możecie mieć założone szwy, jednak u mnie obyło się bez nich. I nie, krew nie sikała na wszystkie strony, chociaż po kilku godzinach faktycznie opatrunek przesiąkł i nie wyglądało to estetycznie. Odpowiednia pielęgnacja – środek antyseptyczny, a następnie tłuste kremy – sprawia, iż bardzo szybko rana goi się i nie ma po niej śladu.

Istnieje niebezpieczne przekonanie, iż lepiej nie ruszać znamion, by nie kusić losu. Lepiej jednak wyznawać zasadę chuchania na zimne – zwłaszcza że sam zabieg nie jest bolesny. I wiecie co? Naprawdę cudownie jest mieć gładką skórę!

A Ty jak zapatrujesz się na takie zabiegi? Może już masz jakiś za sobą? Podziel się wrażeniami, a potem wpisz w newsletter, co Ty na to?

  • Aneta Warkoczewska

    Popieram. Też się wybieram do dermatologa w najbliższej przyszłości. Zbyt bardzo mnie niepokoją takie dwa skubańce. Ale są dość płaskie, więc pewnie skończy się na laserze.

  • http://www.vademecumblogera.pl/ Beata Redzimska

    Sama kiedys usunelam pieprzyki, mialam ich sporo, potem przeprowadzono analize laboratoryjna czy nie bylo w nich czegos podejrzanego, a ja czuje sie w ten sposob spokojniejsza i sobie od nich odpoczywam. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • odrobinaraju.pl

    Miałam w tym roku usuwany pieprzyk. Nie powiem że jest to zabieg przyjemny i bez bolący. Mnie bolało i to było nieprzyjemne. Mam pozostałość: wielkie szwy między brzuchem a piersiami i na razie nie wygląda to dobrze i sądzę że zagoi się za kilka lat, ale nie żałuję, chciałam usunąć jeszcze kilka ale praca mi na to nie pozwala i fakt że nie mogę się dodzwonić na przesunięcie terminu i umówienie na kolejny. Pozdrawiam
    odrobinaraju.pl

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      A czym miałaś znieczulane? Mnie mrożenie ciekłym azotem tylko zapiekło, a potem już nic nie czułam – tak jak pisałam: trwało to bardzo krótko i miałam jedynie opatrunek, bez szwów (chociaż to pewnie zależy od rozmiaru). Trzymam kciuki za kolejne – mimo wszystko warto się ich pozbyć 😉

  • http://lustro-rzeczywistosci.blogspot.com/ Lustro Rzeczywistosci

    Ludźmi zazwyczaj kieruje strach, a potem chodzą z czymś paskudnym np na nosie 😉 Kiedyś usuwałam sobie spore znamię, które tkwiło bezczelnie we włosach i stanowiło ogromny kompleks, choć tylko ja je widziałam. Rodzice nie chcieli usuwać, bo bali się konsekwencji i jak piszesz, nie chcieli kusić losu, a ja – mała dziewczynka z rzadkimi włoskami przeżywałam każde pytanie: a co tam masz?
    W okresie dojrzewania postawiłam sprawę jasno, usuwamy, albo więcej nie pójdę do szkoły 😉 I rodzice się ugięli. zabieg wykonano, ja nadal żyję, a o kompleksie zapomniałam. Było warto.

  • http://www.messbyus.com messbyus

    Nie tak dawno miałam usuwany jeden właśnie z 3. Nadal czekam na wyniki 😉 .. teraz już wiem dlaczego mi go nie chcieli usunąć laserowo tylko wycinali go. Niestety pozostała blizna ;(.. ale co zrobić – zdrowie najważniejsze. Dobrze, że jest na plecach 😉

    co do bólu to nic nie czułam podczas samego zabiegu.. dopiero po jakimś czasie jak zeszło znieczulenie poczułam ból i ciągnięcie straszne od szwów.. ale do przeżycia 😉

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Na pewno blizna nie będzie taka widoczna – u mnie na szyi i plecach już nic nie widać, tylko w zgięciu ręki nadal mam ślad, ale jestem dobrej myśli :)

  • http://www.zafascynowanazyciem.pl/ Marta | Zafascynowana życiem

    Też usuwałam sobie pieprzyki i moim zdaniem lepiej to zrobić niż kierować się kuszeniem losu, o którym wspominasz. Wiem od kolegi naukowca, że nie wolno ignorować zmian skórnych, bo konsekwencje mogą być bardzo poważne. Nie wiem jak przekonać mojego chłopaka do wizyty u dermatologa, bo ma trochę takich kwiatków na plecach… :(

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Ja swojego nie musiałam przekonywać. Jak zobaczył, że taki cykor jak ja wyciął sobie pieprzyki, to stwierdził, że też to zrobi 😉
      Ten pogląd, że wycięcie to kuszenie losu – jest reliktem przeszłości, ale widzę po komentarzach, że coraz więcej osób go porzuca :)

      • http://www.zafascynowanazyciem.pl/ Marta | Zafascynowana życiem

        Hihi, będę próbować go przekonać.

  • http://sylwiowe-kolorove.blogspot.com Sylwiowe Kolorove

    Ja też planuję pousuwać troszkę pieprzyków i znamion, bo mi trochę przeszkadzają niektóre. Dobrze było przeczytać coś więcej na ten temat :-)

  • http://www.miscatalina.pl MisCatalina

    też się nad tym zastanawiam… muszę się w końcu zapisać na wizytę i zobaczymy co dermatolog powie :)

  • http://www.lieveg.pl LieveG

    Ja nie mam takich problemów, ale wszystkim, którzy mają takie pieprzyki radze, by przeszli się z tym do dermatologa. Warto chociaż sprawdzić czy wszystko jest w porządku, bo nigdy nie wiadomo. Każdy zawsze myśli, że jest w pełni zdrowy i absolutnie nic mu nie zagraża. A później… cóż, różnie bywa. :)

  • http://zakryteslowami.blogspot.com/ Klaudia Chrapko

    Ja w ogóle to jestem zabiegowa bo miałam aż 6 operacji ortopedycznych w swoim życiu, trochę blizn więc mam dlatego też jeśli nie byłoby to podyktowane względami zdrowotnymi nie usuwałabym pieprzyków. Bo zwyczajnie mam dość zabiegów, szpitali i różnych typu blizn pozdrawiam 😉

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Całkowicie Cię rozumiem – miałam kilka lat temu kontuzję kręgosłupa, której skutki będę odczuwać całe życie i w tym najbardziej szpitalnym okresie w życiu bym tego nie zrobiła. Niemniej pieprzyki to zabieg totalnie z innej beczki i w każdym wypadku jest tam podłoże zdrowotne typu „chuchanie na zimne” – także nie było tak źle 😉

  • Milena Kuchnia

    Podobno jest coś takiego, że do 13(?) roku życia usuwanie pieprzyków, myszek jest za darmo, moja przyjaciółka z tego korzystała.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Kompletnie nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale jeżeli rzeczywiście to prawda, to tym lepiej – ja i tak robiłam w prywatnej klinice, bo byłam w innej sprawie, a pieprzyki wycinałam tam „przy okazji” 😉

  • http://czerwony-piach.blogspot.com/ Vessna Storiae

    Na samą myśl, że mogłabym coś dać sobie wykroić, aż mnie wykręca. No ale co kto woli ^.^

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      E tam, to żadne tam „wykrajanie” – jak mówię: krew nie sikała na lewo i prawo, zabieg był całkowicie bezbolesny, a jak komuś teraz mówię, że miałam w tym miejscu pieprzyk, to nie wierzy, bo nie ma śladu :)

      • http://czerwony-piach.blogspot.com/ Vessna Storiae

        Babcia mi zawsze powtarzała „nigdy nie wierz tym, co mówią, że u lekarza jest przyjemnie”. Cokolwiek byś mi powiedziała, nie uwierzę, że nie bolało. No po prostu no nie :D.

        • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

          Tak naprawdę tylko znieczulenie czuć, ale to w moim przypadku – zamrażaniu azotem – czułam tylko szczypanie, a potem samego zabiegu już nic 😉
          Więc – nie, nie bolało! :)

  • http://zatortowana.pl/pl/ Agata Andrys

    Ten wpis dla mnie to strzał w 10! Od dziecka mam na policzku pieprzyk i właśnie ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy by nie zrobić z nim porządku (pod kątem zdrowotnym). W maju tego roku mój dziadek zmarł na czerniaka złośliwego, więc wolę chyba dmuchać na zimne…ale jakieś mam takie wewnętrzne obawy, że to nie będzie przyjemne… Pozdrawiam serdecznie 😉

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      To tym lepiej, że zaczęłaś się zastanawiać nad tym zabiegiem. Jak mówię – nie jest on bolesny i pozostaje tylko ledwo-ledwo widoczny ślad :)

  • http://sisters92.pl Sisters92

    Jakoś szczególnie nam pieprzyki nie przeszkadzają, aczkolwiek warto się zastanowić, skoro są usuwane mało inwazyjnie.

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Nastawiłem się na obrzydliwy wpis a tu proszę, bardzo ciekawy, tym bardziej, że temat też mnie dotyczy. Dzięki :)

  • http://www.slow-your-life.blogspot.com Alexandra

    Mam jedno znamię na plecach, które mi się często przedziera na treningach (o szorstką judogę). Zastanawiałam się nad usunięciem. Moja mama ma takie samo i nigdy go nie usuwała. Bardziej jednak zastanawiam się nad usunięciem blizn.

  • http://andanowa.pl AnuŚka Bąbik-Daniło

    A ja bardzo lubię swoje pieprzyki. :) Choć kiedyś miałam takie, które przysparzały problemów, ale te w końcu zniknęły, razem z chorobą, której były oznaką. Zostały mi tylko te „moje” i myślę, że traktuję je trochę jak znak rozpoznawczy, wolałabym nigdy się ich nie pozbywać. :)