w-duchu-podsumowań

W duchu podsumowań i stosów

Minęło dwa i pół roku Ludzkiej sokowirówki, a moim rytuałem stało się w wieczór ostatniego dnia miesiąca, zasiadać i podsumowywać. To praktyka dobrze znana wszystkim blogerom – lubimy sprowadzać do kilkunastu zdań ostatnie dni – chwalić się, żalić, tłumaczyć i zapowiadać. Tym razem nie miało być inaczej, otworzyłam folder, w którym trzymam podsumowania od 2013 roku i… zamarłam.
Bo na co tego tyle?
Mam wrażenie, iż podsumowania czytelnicze weszły nam w krew. Ciężko wymienić – a przede wszystkim znaleźć! – blogerów, którzy nie praktykują tego typu wirusowych postów. Zalewają one Blogroll pod koniec miesiąca, przypominając SPAM urodowy na YouTube pokroju Monthly Favorites. Jaka blogosfera, tacy ulubieńcy, prawda? W większości – co warto zauważyć – wspomniane posty nie różnią się między sobą strukturą. Schematyczne podsumowania szerzą się i łatwo można zauważyć, iż stały się w ostatnich latach typowym zapychaczem.
Przywitasz się, powiesz, jak minął miesiąc, by następnie przejść do statystyk – wymieniamy najróżniejsze liczby, od przeczytanych książek, poprzez rozdrobnienie stronicowe i same zasięgi strony, a także nowych obserwatorów. Często również – co najbardziej kuriozalne – załamujemy ręce nad naszym wynikiem, jakby prowadzenie bloga i to, ile pozycji przerobiliśmy świadczyło o czymkolwiek! Czy to wyścig?
Niejednokrotnie odnosiłam takie wrażenie. Ciężko niekiedy przychodzi przyznanie się, iż przeczytało się jedynie te trzy książki, kiedy koleżanka z bloga obok ma ich na koncie trzynaście prawda? Zapominamy, iż nie czytamy dla tych cyfr, a samo pisanie o książkach powinno sprawiać nam przyjemność. Tak jak każda zmienna zdaniowa jest formułą, tak samo każda pozycja jest wartościowa!
Niestety, przyjęło się, iż pisząc o literaturze, wręcz nie wypada przeczytać jedną pozycję w miesiącu. I Ty jesteś blogerem książkowym?!
Nie zrozumcie mnie źle – przez ostatnie lata z zapartym tchem czekałam na ten wysyp postów, czytając niemalże każdy. Jednocześnie porównywałam do swoich wyników, kalkulowałam i podążałam za tą modą, która jednak wybitnie ostatnio działała mi na nerwy. Z pewnością nie znajdziemy osoby, która rozpoczęła trend podsumowań czytaczy, ale od czasu głębokiego uświadomienia, czym są prawa autorskie, czułam, iż te wpisy nie są do końca moje.
Podsumowania to zapychacze, które dodają kilkaset wyświetleń. Jedne z tych postów, których odbiorca w gruncie rzeczy nie musi czytać, gdyż wszędzie odznaczają się one tą samą treścią. Użytkownik nie jest idiotą – pogrubione tytuły wręcz w niego uderzają, więc umie on odnieść swój komentarz do konkretnego wpisu. A my cieszymy się z kolejnej wiadomości mailowej „Nowy komentarz do…”.
Jaki jest zatem sens publikowania treści bez treści? Podsumowania to posty sztampowe, jednak ciężko stwierdzić, czy kiedykolwiek się skończą. Wrosły w blogosferę książkową podobnie jak wszechobecne stosiki. Wpisy typowe, robione na tę samą modłę, a jednak nabijające licznik odwiedzin w porażający sposób.
Posty falowe pozostaną w blogosferze i osobiście – mimo wszystko – nie tępię ich. Ot, istnieją, ludzie je lubią, jak głoszą statystyki. Ja ich po prostu nie czytam i cegiełek do tej akcji dokładać już nie będę.
  • http://cma-ksiazkowa.blogspot.com/ Anna Flasza-Szydlik

    Ja lubię notki podsumowujące i karnawały, ale sama nie mam jakoś ochoty ich pisać. Taki ze mnie leń i nieprawdziwy bloger :P.

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Ja lubię notki podsumowujące i karnawały, ale sama nie mam jakoś ochoty ich pisać. Taki ze mnie leń i nieprawdziwy bloger :P.

  • http://ksiazkowewyliczanki.blogspot.com/ Magda Barwińska

    Masz rację, że czytanie to nie wyścig, ale ja trakturę posty podsumowująco – stoiskowe trochę inaczej. Dzięki nim jestem w stanie po pewnym czasie pamiętać, ile książek kupiłam, czy udało mi się przystopować z zakupami, a także czy mam więcej czy mniej czasu na czytanie. A poza tym raz w miesiącu takie „lżejsze” posty lubię czytać 😉

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Też cały czas tak podchodziłam do podsumowań i stosików, ale jednak… Odpuszczam sobie – nie są to oryginalne wpisy i ograniczają niekiedy twórcę (jeśli np. publikuje te posty zawsze w danym dniu). Niemniej rozumiem, bo też lubiłam wracać do danych miesięcy, by zorientować się, jak stałam z wynikami 😉

      Pozdrawiam

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Masz rację, że czytanie to nie wyścig, ale ja trakturę posty podsumowująco – stoiskowe trochę inaczej. Dzięki nim jestem w stanie po pewnym czasie pamiętać, ile książek kupiłam, czy udało mi się przystopować z zakupami, a także czy mam więcej czy mniej czasu na czytanie. A poza tym raz w miesiącu takie "lżejsze" posty lubię czytać 😉

  • Artemis Crawfield

    Nie cierpię podsumowań i nie praktykuję ich od przeszło roku 😀 Gdy zaczynałam blogowanie był to jakiś wyznacznik czegoś i chciałam się chwalić tym, co osiągnęłam. Później jednak liczby przestały mnie obchodzić. Nigdy nie wchodzę do nikogo na podsumowania, bo niczemu to nie służy. W sumie ja już ponad rok temu doszłam do wniosku, że przecież to jest post o niczym. Po prostu wszyscy to robią, więc dlaczego ja nie? W końcu zrezygnowałam i nie żałuję.

    PS Ale jeśli chodzi o stosiki to nie mam z nimi problemu 😀 Lubię wiedzieć, co komu przybyło na półkę :)

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Nie cierpię podsumowań i nie praktykuję ich od przeszło roku 😀 Gdy zaczynałam blogowanie był to jakiś wyznacznik czegoś i chciałam się chwalić tym, co osiągnęłam. Później jednak liczby przestały mnie obchodzić. Nigdy nie wchodzę do nikogo na podsumowania, bo niczemu to nie służy. W sumie ja już ponad rok temu doszłam do wniosku, że przecież to jest post o niczym. Po prostu wszyscy to robią, więc dlaczego ja nie? W końcu zrezygnowałam i nie żałuję.

    PS Ale jeśli chodzi o stosiki to nie mam z nimi problemu 😀 Lubię wiedzieć, co komu przybyło na półkę :)

  • http://czytanie-i-ogladanie.blogspot.com/ Olicja

    Kiedy byłam jeszcze świeżakiem w blogosferze i natknęłam się po raz pierwszy na takie podsumowanie miesiąca wydawało mi się to świetnym pomysłem. Ot post, w którym nie będę musiała silić się na merytoryczne podchodzenie do sprawy, wypiszę tylko kilka faktów, dam fajny obrazek (koniecznie taki z nazwą miesiąca, bo przecież nikt nie ma w domu kalendarza), opublikuję i będzie fajnie. Z biegiem czasu zaczęły mnie one jednak coraz bardziej nużyć, co prowadziło do rezygnowania z kolejnych elementów (statystyki, liczba przeczytanych stron itp.) aż w końcu zmieniło się to po prostu w post „co u mnie” jak u jakiejś miernej blogerki lifestylowej :p Może i te podsumowania za bardzo się rozprzestrzeniły, za bardzo zawładnęły kilkoma pierwszymi dniami danego miesiąca, ale mimo tej całej infantylności trzeba przyznać, że od czasu do czasu przyjemnie napisać po prostu coś luźnego, co nie będzie wystawione na surową ocenę innych. Wydaje mi się, że mimo tylu krytycznych głosów, wiele osób (w tym ja) jeszcze długo będzie takie podsumowania produkować, chociaż może w trochę zmienionej formie :)

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Właśnie sęk w tym, by znaleźć tę swoją, niepowtarzalną formę, która będzie określała danego bloga, bo jak na razie to większość blogerów… nudzi.
      I widziałam, że do czegoś Cię zainspirowałam w Twoim podsumowaniu wczoraj, tak? 😀

      • http://czytanie-i-ogladanie.blogspot.com/ Olicja

        Ano tak :) To chyba jeszcze nie jest to o co mi chodziło, ale wszystko jest na dobrej drodze 😉 Chociaż nie zaprzeczam, że może kiedyś przyjdzie pora, że z podsumowań w ogóle zrezygnuję. Dzięki Ci wielkie za ten post. Nic nie mogło mi dać większego kopa do zmiany czegoś 😉

        • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

          Nawet nie wiesz, jak miło czytać takie rzeczy! Powodzenia w zmianach, trzymam kciuki 😉

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Kiedy byłam jeszcze świeżakiem w blogosferze i natknęłam się po raz pierwszy na takie podsumowanie miesiąca wydawało mi się to świetnym pomysłem. Ot post, w którym nie będę musiała silić się na merytoryczne podchodzenie do sprawy, wypiszę tylko kilka faktów, dam fajny obrazek (koniecznie taki z nazwą miesiąca, bo przecież nikt nie ma w domu kalendarza), opublikuję i będzie fajnie. Z biegiem czasu zaczęły mnie one jednak coraz bardziej nużyć, co prowadziło do rezygnowania z kolejnych elementów (statystyki, liczba przeczytanych stron itp.) aż w końcu zmieniło się to po prostu w post "co u mnie" jak u jakiejś miernej blogerki lifestylowej :p Może i te podsumowania za bardzo się rozprzestrzeniły, za bardzo zawładnęły kilkoma pierwszymi dniami danego miesiąca, ale mimo tej całej infantylności trzeba przyznać, że od czasu do czasu przyjemnie napisać po prostu coś luźnego, co nie będzie wystawione na surową ocenę innych. Wydaje mi się, że mimo tylu krytycznych głosów, wiele osób (w tym ja) jeszcze długo będzie takie podsumowania produkować, chociaż może w trochę zmienionej formie :)

  • Czarny Kruk

    Historia robienia podsumowań według Czarnego Kruka? Ktoś kreatywny na początku blogosfery wymyślił coś takiego, aż tu nagle pojawiły się jego kopie, które prawdopodobnie bez zgody danego osobnika zaczęły praktykować tego typu co miesięczne posty. Wniosek: brak oryginalności! Przyznam się, że do niedawna też byłam taką kopia, ale teraz się ocknełam i jak dla mnie to jest już po prostu nudne. No nie powiem nieliczni blogerzy wpadli na nowy sposób pisania podsumowań, ale nieliczni! Po prostu tego nie czytam, bo jeżeli mam być szczera guzik obchodzi mnie to kto ile i gdzie przeczytał. Nie biorę już w tym udziału. Teraz możecie mnie już nie lubić…

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Nie jesteś w tym sama! Podsumowania – mimo wszystko – rzadko są oryginalne. Ktoś wprowadzi nową formę tego typu wpisów, zaraz wszyscy starają się ją podpatrzeć i zmodyfikować pod siebie, ale żeby była w danym klimacie. Cóż… Kiedy zaczęłam zauważać, iż te posty mnie odrzucają i rzadko je czytam, dojrzałam w końcu do tej decyzji, by rzucić je w kąt. Po co pisać o czymś, czego samemu się nie lubi czytać, prawda?

      Pozdrawiam

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Historia robienia podsumowań według Czarnego Kruka? Ktoś kreatywny na początku blogosfery wymyślił coś takiego, aż tu nagle pojawiły się jego kopie, które prawdopodobnie bez zgody danego osobnika zaczęły praktykować tego typu co miesięczne posty. Wniosek: brak oryginalności! Przyznam się, że do niedawna też byłam taką kopia, ale teraz się ocknełam i jak dla mnie to jest już po prostu nudne. No nie powiem nieliczni blogerzy wpadli na nowy sposób pisania podsumowań, ale nieliczni! Po prostu tego nie czytam, bo jeżeli mam być szczera guzik obchodzi mnie to kto ile i gdzie przeczytał. Nie biorę już w tym udziału. Teraz możecie mnie już nie lubić…

  • http://cmentarzysko-ksiazek.blogspot.com/ annie

    Nigdy nie potrafiłam wprowadzić tego elementu na swoim blogu. Co zrecenzowałam, a tym samym przeczytałam, w danym miesiącu – każdy widzi. Oczywiście, czasami zazdroszczę osobom które te naście książek w ciągu 30 dni przeczytały, chciałabym mieć tyle czasu. W pewnym momencie staje się to obsesją; czytać więcej i więcej dla samych statystyk, nie dla czytania. Dlatego podsumowań nie praktykuję, może kiedyś się przekonam, że takie coś ma sens, ale jak na razie stwierdzam, że to nie dla mnie.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Ja przez te lata mówiłam, że sens mają, ale od pół roku weryfikowałam swoje poglądy. Ogółem – łatwiej wtedy wrócić do danego miesiąca, przypomnieć sobie, co się wykonało ze swoich planów etc., ale równie dobrze te treści nic nie wnoszą w istnienie bloga. Z tego też względu ja z nich już w tym momencie rezygnuję.

      Pozdrawiam

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Nigdy nie potrafiłam wprowadzić tego elementu na swoim blogu. Co zrecenzowałam, a tym samym przeczytałam, w danym miesiącu – każdy widzi. Oczywiście, czasami zazdroszczę osobom które te naście książek w ciągu 30 dni przeczytały, chciałabym mieć tyle czasu. W pewnym momencie staje się to obsesją; czytać więcej i więcej dla samych statystyk, nie dla czytania. Dlatego podsumowań nie praktykuję, może kiedyś się przekonam, że takie coś ma sens, ale jak na razie stwierdzam, że to nie dla mnie.

  • http://laranotsil.blogspot.com/ Lara Notsil

    Nigdy ie miałam podsumowań.

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Nigdy ie miałam podsumowań.

  • LenaS

    Ogólnie podsumowania to dobry pomysł na koniec roku, ale co miesiąc to dla mnie straszne rozdrabnianie się 😉 Za to stosiki uwielbiam – często ktoś podpowie że kupił książkę w takiej a takiej księgarni bo taka a taka promocja i można samemu coś fajnego upolować 😀

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Ogólnie podsumowania to dobry pomysł na koniec roku, ale co miesiąc to dla mnie straszne rozdrabnianie się 😉 Za to stosiki uwielbiam – często ktoś podpowie że kupił książkę w takiej a takiej księgarni bo taka a taka promocja i można samemu coś fajnego upolować 😀

  • http://bezstronnie-obiektywny.blogspot.com/ Biały Anubis

    Nie rozumiem podsumowań. Nie tylko na blogach, dotyczących literatury, ale również i innych, lifesytylowych, czy jakichkolwiek innych. Roczne mógłbym jeszcze przeczytać, jeśli poza zwykłą listą rzeczy wykonanych autor zawrze także swoje przemyślenia na różne tematy związane z tą listą. Ale miesięczne jakoś nieszczególnie do mnie przemawiają. To zaledwie trzydzieści dni. Dzisiaj natknąłem się na tytuł ‚mój pierwszy miesiąc na blogu’ i przechyliłem głowę, jak pies, próbując to pojąć. Sam nie zauważyłem kiedy mój pierwszy miesiąc minął i nawet jesli nie próżnuję na blogu, dodając jeden post tygodniowo, tylko powiedzmy trzy na kazdy dzień weekendu, a na początku jeden dziennie, bo tak świeżą gowę miałem, to i tak wydaje mi się to mało. Zaledwie 26 postów, długich postów. A dla mnie to mało. Jaki więc jest sens podsumowań, gdy postów miesięcznie autor pisze mniej i treść ich mierzy o wiele krócej?

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Jak napisałam – te podsumowania są po prostu zapychaczami i niewiele osób skupia się, żeby treścią takiego wpisu przyciągnąć czytelnika. To proste posty, łatwe do napisania, a i dla odbiorcy niewymagające refleksji, więc i chętniej komentowane.
      Niektórzy liczą każdy miesiąc blogowania, jakby czas był wyznacznikiem pracy, a to przecież wpisy określają wartość strony.

      Pozdrawiam

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Nie rozumiem podsumowań. Nie tylko na blogach, dotyczących literatury, ale również i innych, lifesytylowych, czy jakichkolwiek innych. Roczne mógłbym jeszcze przeczytać, jeśli poza zwykłą listą rzeczy wykonanych autor zawrze także swoje przemyślenia na różne tematy związane z tą listą. Ale miesięczne jakoś nieszczególnie do mnie przemawiają. To zaledwie trzydzieści dni. Dzisiaj natknąłem się na tytuł 'mój pierwszy miesiąc na blogu' i przechyliłem głowę, jak pies, próbując to pojąć. Sam nie zauważyłem kiedy mój pierwszy miesiąc minął i nawet jesli nie próżnuję na blogu, dodając jeden post tygodniowo, tylko powiedzmy trzy na kazdy dzień weekendu, a na początku jeden dziennie, bo tak świeżą gowę miałem, to i tak wydaje mi się to mało. Zaledwie 26 postów, długich postów. A dla mnie to mało. Jaki więc jest sens podsumowań, gdy postów miesięcznie autor pisze mniej i treść ich mierzy o wiele krócej?

  • http://ksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com Weronika Ignaciuk

    Mojego bloga prowadzę prawie rok i nie robię an nich podsumowań miesięcznych. Jakoś nie uśmiecha się do mnie pisanie ich. Zamiast postu, w którym wymieniam książki, które przeczytałam mogę wstawić post z jakąś nową recenzją albo czymś innym. Sama czasami czytam takie podsumowania na innych blogach. Zdarza się, że dzięki temu wyłowię jakiś niwy tytuł :) Jednak nadal nie wie, po co te podsumowania w ogóle się pisze, skoro połowa osób przeważnie w nich narzeka, że przeczytali za mało.

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Mojego bloga prowadzę prawie rok i nie robię an nich podsumowań miesięcznych. Jakoś nie uśmiecha się do mnie pisanie ich. Zamiast postu, w którym wymieniam książki, które przeczytałam mogę wstawić post z jakąś nową recenzją albo czymś innym. Sama czasami czytam takie podsumowania na innych blogach. Zdarza się, że dzięki temu wyłowię jakiś niwy tytuł :) Jednak nadal nie wie, po co te podsumowania w ogóle się pisze, skoro połowa osób przeważnie w nich narzeka, że przeczytali za mało.

  • http://www.zanim-przeczytasz.blogspot.com Ewa Król

    Niestety, ale prawdziwe :( Ale patrząc z drugiej strony, podsumowania to nie tylko suche statystyki i ilość przeczytanych książek, bo to rzeczywiście odpycha. Natomiast oglądanie kolekcji książek blogowych znajomych jest dla mnie całkiem przyjemne – zawsze komuś czegoś pozazdroszczę, a przy odrobinie szczęścia w takim podsumowaniu znajduję linki do postów z danego miesiąca i nadrobię, co ominęłam. Każdy kij ma dwa końce, no… Literacki spam to takie małe zło 😀

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Ja rzadko widuję u innych blogerów w podsumowaniach coś oprócz listy przeczytanych książek. Owszem, niektórzy – podobnie jak ja – zamieszczają tam również linki do innych postów z danego miesiąca, ale cóż… To jednak nieliczni, bo najlepiej zrobić ten wpis szybko i mieć z głowy 😉

      • http://www.zanim-przeczytasz.blogspot.com Ewa Król

        No tak, w takiej postaci to rzeczywiście brzydnie do czasie… Ja pokazuję książki, bo lubię to też oglądać u innych – obowiązkowo z linkiem i komentarzem, bo chyba to jest w tym wszystkim najcenniejsze. Też niejednokrotnie się zastanawiam, czy to ma jakikolwiek sens, ale póki co brnę we własne przyzwyczajenia 😉

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Niestety, ale prawdziwe :( Ale patrząc z drugiej strony, podsumowania to nie tylko suche statystyki i ilość przeczytanych książek, bo to rzeczywiście odpycha. Natomiast oglądanie kolekcji książek blogowych znajomych jest dla mnie całkiem przyjemne – zawsze komuś czegoś pozazdroszczę, a przy odrobinie szczęścia w takim podsumowaniu znajduję linki do postów z danego miesiąca i nadrobię, co ominęłam. Każdy kij ma dwa końce, no… Literacki spam to takie małe zło 😀

  • http://www.recenzent.com.pl/ www.recenzent.com.pl Alicja

    My się nigdy nie zdecydowałyśmy na podobne podsumowania, właśnie z powodów, o których mówisz – to zapychacze. Obserwuje jednak to zjawisko i zadziwia mnie zawsze ilość komentarzy pod takimi wpisami :)

    http://www.recenzent.com.pl

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Chyba te posty jednak cieszą się coraz mniejszym powodzeniem – nudzą się czytelnikowi i nie są jednak AŻ tak komentowane. Zauważyłam to obserwując wpisy innych blogerów. Dawniej podsumowania wyciągały po kilkanaście komentarzy w godzinę, teraz jest tego znacznie mniej 😉

      Pozdrawiam

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    My się nigdy nie zdecydowałyśmy na podobne podsumowania, właśnie z powodów, o których mówisz – to zapychacze. Obserwuje jednak to zjawisko i zadziwia mnie zawsze ilość komentarzy pod takimi wpisami :)

    http://www.recenzent.com.pl

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Chyba te posty jednak cieszą się coraz mniejszym powodzeniem – nudzą się czytelnikowi i nie są jednak AŻ tak komentowane. Zauważyłam to obserwując wpisy innych blogerów. Dawniej podsumowania wyciągały po kilkanaście komentarzy w godzinę, teraz jest tego znacznie mniej 😉

    Pozdrawiam

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Ja rzadko widuję u innych blogerów w podsumowaniach coś oprócz listy przeczytanych książek. Owszem, niektórzy – podobnie jak ja – zamieszczają tam również linki do innych postów z danego miesiąca, ale cóż… To jednak nieliczni, bo najlepiej zrobić ten wpis szybko i mieć z głowy 😉

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Jak napisałam – te podsumowania są po prostu zapychaczami i niewiele osób skupia się, żeby treścią takiego wpisu przyciągnąć czytelnika. To proste posty, łatwe do napisania, a i dla odbiorcy niewymagające refleksji, więc i chętniej komentowane.
    Niektórzy liczą każdy miesiąc blogowania, jakby czas był wyznacznikiem pracy, a to przecież wpisy określają wartość strony.

    Pozdrawiam

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Ja przez te lata mówiłam, że sens mają, ale od pół roku weryfikowałam swoje poglądy. Ogółem – łatwiej wtedy wrócić do danego miesiąca, przypomnieć sobie, co się wykonało ze swoich planów etc., ale równie dobrze te treści nic nie wnoszą w istnienie bloga. Z tego też względu ja z nich już w tym momencie rezygnuję.

    Pozdrawiam

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Nie jesteś w tym sama! Podsumowania – mimo wszystko – rzadko są oryginalne. Ktoś wprowadzi nową formę tego typu wpisów, zaraz wszyscy starają się ją podpatrzeć i zmodyfikować pod siebie, ale żeby była w danym klimacie. Cóż… Kiedy zaczęłam zauważać, iż te posty mnie odrzucają i rzadko je czytam, dojrzałam w końcu do tej decyzji, by rzucić je w kąt. Po co pisać o czymś, czego samemu się nie lubi czytać, prawda?

    Pozdrawiam

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Właśnie sęk w tym, by znaleźć tę swoją, niepowtarzalną formę, która będzie określała danego bloga, bo jak na razie to większość blogerów… nudzi.
    I widziałam, że do czegoś Cię zainspirowałam w Twoim podsumowaniu wczoraj, tak? 😀

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Też cały czas tak podchodziłam do podsumowań i stosików, ale jednak… Odpuszczam sobie – nie są to oryginalne wpisy i ograniczają niekiedy twórcę (jeśli np. publikuje te posty zawsze w danym dniu). Niemniej rozumiem, bo też lubiłam wracać do danych miesięcy, by zorientować się, jak stałam z wynikami 😉

    Pozdrawiam

  • Paula Rzemińska

    Robię je, bo ludziom sprawiają przyjemność te posty, nie mam zamiaru im tego odbierać. Jest to bardzo popularne i jeszcze bardziej lubiane.
    http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Robię je, bo ludziom sprawiają przyjemność te posty, nie mam zamiaru im tego odbierać. Jest to bardzo popularne i jeszcze bardziej lubiane.
    http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

  • http://my-paper-paradise.blogspot.com/ MyPaperParadise

    Ja robię podsumowania, bo lubię 😉 Raczej nie ma tam tekstu, najwyżej kilka zdań, ale zdjęcia, co moim zdaniem jest przyjemniejsze w odbiorze. Oprócz przeczytanych tytułów dodaję też listę postów, które opublikowałam w danym miesiącu – również w formie klikalnych zdjęć, jeśli kogoś ominął post, może z łatwością do niego przejść. Wszystko zajmuje mi trochę czasu, ale dostawałam miłe komentarze, że forma podsumowań jest bardzo dobra 😉 Nie powiedziałabym, że odzew na te posty jest ogromy, przynajmniej u mnie. Stosiki przyciągają dużo więcej gości.
    Stosiki uwielbiam oglądać, więc sama też chętnie dzielę się moimi zdobyczami, ale nie co miesiąc.

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Ja robię podsumowania, bo lubię 😉 Raczej nie ma tam tekstu, najwyżej kilka zdań, ale zdjęcia, co moim zdaniem jest przyjemniejsze w odbiorze. Oprócz przeczytanych tytułów dodaję też listę postów, które opublikowałam w danym miesiącu – również w formie klikalnych zdjęć, jeśli kogoś ominął post, może z łatwością do niego przejść. Wszystko zajmuje mi trochę czasu, ale dostawałam miłe komentarze, że forma podsumowań jest bardzo dobra 😉 Nie powiedziałabym, że odzew na te posty jest ogromy, przynajmniej u mnie. Stosiki przyciągają dużo więcej gości.
    Stosiki uwielbiam oglądać, więc sama też chętnie dzielę się moimi zdobyczami, ale nie co miesiąc.

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Ano tak :) To chyba jeszcze nie jest to o co mi chodziło, ale wszystko jest na dobrej drodze 😉 Chociaż nie zaprzeczam, że może kiedyś przyjdzie pora, że z podsumowań w ogóle zrezygnuję. Dzięki Ci wielkie za ten post. Nic nie mogło mi dać większego kopa do zmiany czegoś 😉

  • http://www.dosyc-powaznie.blogspot.com Subrosa

    Bloga mam krótko i postanowiłam robić podsumowania co dwa miesiąca. To wyczuwalna moda, typowy zapychacz, nic nowego nie dowiadujemy się z takiego wpisu… a mimo to ludzie je czytają i komentują. Może porównują do swoich wyników, czują się lepiej/mają motywację…

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Bloga mam krótko i postanowiłam robić podsumowania co dwa miesiąca. To wyczuwalna moda, typowy zapychacz, nic nowego nie dowiadujemy się z takiego wpisu… a mimo to ludzie je czytają i komentują. Może porównują do swoich wyników, czują się lepiej/mają motywację…

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    No tak, w takiej postaci to rzeczywiście brzydnie do czasie… Ja pokazuję książki, bo lubię to też oglądać u innych – obowiązkowo z linkiem i komentarzem, bo chyba to jest w tym wszystkim najcenniejsze. Też niejednokrotnie się zastanawiam, czy to ma jakikolwiek sens, ale póki co brnę we własne przyzwyczajenia 😉

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Nawet nie wiesz, jak miło czytać takie rzeczy! Powodzenia w zmianach, trzymam kciuki 😉

  • Diana Górska

    Opisałaś to, co od kilku dni kłębiło mi się w głowie. Jednak sama nie wiem czy chcę odchodzić od podsumowań. Opisuję w nich dany miesiąc, czasem wracam, czytam i śmieję się, bo miło jest wspominać… :)

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Opisałaś to, co od kilku dni kłębiło mi się w głowie. Jednak sama nie wiem czy chcę odchodzić od podsumowań. Opisuję w nich dany miesiąc, czasem wracam, czytam i śmieję się, bo miło jest wspominać… :)