Clipboard03

Oto Wasz kolejny skandal

Jesteśmy niemalże nierozerwalni z siecią – codziennie przeglądamy tysiące treści, zarówno na portalach, jak i blogach. To już nasza rutyna, że dzień w dzień zalewani jesteśmy informacjami z różnych zakątków Internetu. Zadaniem twórcy w tych czasach jest więc wymyślenie chwytliwego tytułu, odpowiednie działania w social media i niemalże spamowanie linkiem do danego artykułu w taki sposób, byś to właśnie Ty go przeczytał! Jednak dewiza „wszystko, byleby tylko się przebić” sprawia, że nie możemy już wierzyć, że dobry merytorycznie tekst sam się obroni – zmieniamy taktykę i szukamy gorących tematów. Co jest więcej lepszego niż skandal?

W ostatnim czasie internauci potwierdzili wszelkie możliwie przypuszczenia blogerów – lubimy jak jest głośno, można kogoś bezczelnie wyśmiać, przyklasnąć i się pokłócić. Kuszą nas drastyczne emocje – nie takie, które uczą, a jedynie wywołują reakcję – szokują, wkurzają, doprowadzają do łez. Miałkie teksty o radości, porady, czy dobre treściowo recenzje spływają po nas jak po kaczce. Bo i na co to komu czytać, jak na blogu obok taka ciekawa dyskusja? Czas wziąć popcorn i nabijać puste wyświetlenia szyderczego śmiechu.

A bloger w tym czasie zaciera ręce. Udało się, przebił się przez informacyjną falę, a teraz będzie już z górki. Co z tego, czy temat, o którym pisał, został przez niego gruntownie sprawdzony?

Coraz częściej zauważam, że wielu blogerów właśnie w ten sposób podchodzi do swojej strony. Nikt już nie chce tworzyć inspirujących, edukacyjnych tekstów, w których jest w stanie coś przekazać czytelnikowi. O wiele łatwiej wymyślić prosty, negatywny wobec jakiegoś zachowania, grupy osób, miejsca wpis, by ściągnąć czytelnika. To wywołuje pożądaną reakcję – zalew wyświetleń i komentarzy, które mile łechtają ego. Nawet jeżeli wytykają one nieznajomość tematu, ważne, że są.

Zawsze wierzyłam, że odpowiednia wiedza i zaangażowanie dają siłę blogerowi. Codziennie znajduję naprawdę masę dobrych tekstów tworzonych przez ludzi z pasją, którzy chcą się podzielić czymś istotnym, intrygującym – swoim doświadczeniem i znajomością danej dziedziny. Niestety, w większości przypadków te osoby nie są nagradzane za swoją pracę.

I to bardzo przykre, że nie wystarcza nam pudelek i inne platformy plotkarskie. Tworzymy własne małe skandale – my blogerzy i czytelnicy, bo to zjawisko działa w obie strony. Nagłaśniamy i nakręcamy się wzajemnie – tak działa Internet. Rozumiem książki typu „Sensacje z dawnych lat”, które są najlepszą gratką dla miłośnika historii – sęk w tym, że my tworzymy pozycje takie jak ta codziennie. A niekoniecznie są to informacje dobrej jakości.

Dlatego zdarza mi się wyłączać sieć, rzucić wszystko w kąt, bo ciężko znieść tę kultywację skandalu, kłótni, bezczelności i negatywnego nastawienia – byleby coś ugrać. Czy to naprawdę jest droga, którą powinien obrać bloger, któremu zależy na własnej stronie? Czy to jedyne wyjście, by chociaż trochę się wybić wśród setek wpisów?

Brawo Internecie, brawo ludzkości – przemyśl to.

A jakie teksty w Internecie Ty dostrzegasz? Co myślisz o kulcie skandalu w obecnych mediach – zwłaszcza tych Tobie najbliższych? Chętnie poznam Twoje zdanie, bo właśnie po to powstał ten wpis.

  • http://www.nohemi.pl Nohemi

    Też napisałam o tym ostatnio, jak blogerzy chodzą utartymi schematami i piszą sobie teksty, które ktoś kiedyś napisał. Fakt, w internecie jest zapotrzebowanie na skrajne opinie, więc nie dziw, że tacy blogerzy też są czytani. Dobrze jest czasem spojrzeć na niektóre sprawy z perspektywy kogoś innego.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Mnie nie chodzi o skrajne opinie same w sobie, ale to, że niektórzy je tworzą zamiast posiadać – nieczęsto można spotkać prawdziwie kontrowersyjne poglądy na sam temat, niektórzy blogerzy tworzą jakieś swoje stanowisko tylko po to, by przyciągnąć czytelnika i cóż… To mijanie się z prawdą, wywoływanie sensacji pstryknięciem palca w moim odczuciu nie jest okej.

  • http://www.messbyus.com messbyus

    No niestety skandal zawsze przyciągnie widzów .. Tak to juz jest w naszym społeczeństwie ze ludzie cieszą sie z porażki innych.. A szkoda. Ja bardzo często albo omijam takie tematy albo biore przez grube sito.. Nie warto wierzyć wszystkiemu co media piszą..

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Zgadzam się z ostatnim zdaniem w 100% i szkoda, że powoli możemy odnosić te słowa również do blogerów.

  • http://mamysie.pl/ Marlena | Mamy się

    Zgadzam sie z Toba. Moj sposob pisania bloga jest malo chwytliwy wlasnie z powodow, ktore opisalas. Obiecalam sobie na poczatku, ze liczy sie dlamnie tekst, nie cyfry. Jaka czeka mnie przyszlosc? :)

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Szkoda, że ludzi nie przyciągają po prostu intrygujące treści, a wolą te naszpikowane negatywnymi emocjami. Pozostaje nam tylko czekać na cud 😀

      • http://mamysie.pl/ Marlena | Mamy się

        Szukanie sensacji i sposób podchodzenia do nich pokazuje brak wewnętrznego ułożenia. Sensacja pozwala nie myśleć o swoich problemach, żyć innym życiem.

  • Alessia Blackwood

    Tak na początku to bardzo podoba mi się twój blog.
    Co do notki to zgadzam się w 100%. W dzisiejszych czasach ludzie chcą się wybić za wszelką cenę. Czasem z ciekawości odwiedzę sobie konto na jakimś portalu społecznościowym Użytkownik ma setki polubień, odwiedzeń, obserwowań itp. Jednak jak patrzę na to co wrzuca na swój profil, to zalewa mnie krew. Wystarczy pokazać trochę ciała, napisać skandalizujący post/notkę, obiecać innym lajki, a ludzi od razu przybywa. Mnie to osobiście wkurza bo gdy ktoś opublikuje coś mądrego, ciekawego to jakoś tak cicho. Nikogo to nie interesuje.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Bardzo Ci dziękuję – takie komentarze to dla mnie najlepsza nagroda 😉
      Te tanie metody blogowania z pewnością zawsze będą w sieci na topie, ale warto zdawać sobie z nich sprawę. Zawsze mi przykro, gdy widzę naprawdę inspirujący wpis, schodzę niżej a tam… pustka, zero reakcji.

  • Ania Mania

    W sumie to większość skandali omijam, po prostu mam je głęboko gdzieś. Jestem samotniczką, a w internecie najczęściej szukam wiadomości na moje ulubione tematy, piszę bo lubię. Fakt, że staram się, by ludzie dostrzegali mojego, bo inaczej nie znajdę nikogo, kto mógłby się nim zainteresować. Wszystko wrze, a mimo to mnie oblewa fala chłodu, bo to nędzne zajmować się pierdołami, jak gdzie indziej ludzie cierpią-najgorsza wada telewizji, np. teraz upały tu i tam. Afryka żyje tak od tysięcy lat i nikt nie nagłaśniał aż tak ich problemu, który nie ma końca. Choroby którym można zaradzić…po co to nagłaśniać, skoro można pokazać debilną mordę arystokraty, polityka lub potknięcie aktorki.
    Wszystko co zaczyna się pięknie i dobrze czasem zalewane jest pandorą. Jak żyć? Skoro świat ją woli.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Szkoda, że te pierdoły tak przyciągają masy – myślałam, że blogerzy trochę odcinają się od mediów, jednak ta granica – zwłaszcza tematycznie – powoli się zaciera.

  • http://feniksowy.blogspot.com/ Feniksowy

    Nie do końca się z tym zgodzę. Znaczy oczywiście, masz rację z tym, że blogger chce wywołać reakcję :) W zasadzie wielu pisarzy, poetów i artystów robi (i robiło przez stulecia) różne rzeczy po to, by zszokować, zaskoczyć, wzbudzić jakieś zainteresowanie. Jeśli się powie coś innego niż mówią wszyscy, to jest to coś wyjątkowego, innego. Natomiast blogów z takimi samymi miałkimi tekstami o niczym jest zatrzęsienie. Oczywiście, jeśli są blogi tematyczne, których autor zna się na temacie i opowiada ciekawe rzeczy, to ma duże grono odbiorców i dużo komentarzy. Sama zauważyłam przeglądając różne blogi. Więc tak naprawdę zależy od charakteru i tego, co chcemy osiągnąć. Jeśli za bardzo pójdziemy z taką krytyką i tylko na tym się skupimy, to będzie to równie słabe, jak pisanie miałkich tekstów. Trzeba zatrzymać się gdzieś pośrodku. I przede wszystkim być sobą i robić dla siebie, wtedy zbierze się grono odbiorców, która powie: „Kurczę, to jest fajne, rób tak dalej” :)

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Nie chodziło mi w żaden sposób o opinie, czy po prostu posiadanie innego zdania, a takie – potoczne „z igły widły”. Nagłaśnianie fałszywych rzeczy, naginanie tylko po to, by zdobyć popularność.
      Totalnie zgadzam się z Twoim spostrzeżeniem, że warto być gdzieś pomiędzy tym – najważniejsze, żeby być sobą w blogowaniu, bo to klucz do sukcesu 😉

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Skandale mają do siebie jedną rzecz – ich żywot jest krótki. Tak jak z hitami na jeden sezon – w następnym już nikt o nich nie pamięta.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Cudowne podsumowanie mojej myśli, dzięki 😉

  • http://lekturybezmatury.pl Monka Figgs

    Wiesz, masz rację z jednej strony. Ale to też nie jest tak, że każdy wpis na dobrym (prawdziwym) blogu jest pouczający i inspirujący. Blogosfera to nie tylko nauka przez zabawę. To także rozrywka internetowa.
    Bloger pisząc oczywiste oczywistości na swoim blogu, może znaleźć ludzi do wspólnych dyskusji – bo rozumieją temat, bo mają inne zdanie itd.
    Bloger pisząc recenzje zachęci czytelnika do kupna, przeczytania czy obejrzenia. Nie musi to być typowa recenzja, bo taka się znudzi w końcu. Można dodać w niej coś od siebie, wzbogacić wstęp, lub po prostu dodać od czasu do czasu wpis typu „oczywista oczywistość” dla urozmaicenia.
    A bloger, który pisze tylko teksty inspirujące i uczące? W końcu skończą mu się pomysły. Ile można uczyć innych? W końcu zacznie pisać o oczywistych oczywistościach, w końcu zacznie dodawać recenzje. Dlaczego? Bo nie będzie miał siły na inspirowanie swoją twórczością.
    I pewnie, na początku wszyscy będą zachwyceni, „ochy i achy” będą lecieć w stronę każdego wpisu. Nie twierdzę teraz, że nie ma osób, które zawsze znajdą dobry temat. Bo są takie, które i przez parę lat mogą w ten sposób pisać bloga.
    Ale kiedyś, wcześniej czy później, dobre tematy skończą się. I co wtedy?
    Umieszczając recenzję, czy „oczywistą oczywistość” raz czy drugi, czytelnicy nie zwrócą na to uwagi. Ale piąty i dziesiąty znacznie obniży ilość wejść i czytelników. Bo to może każdy napisać. A jak taki blog zamieni się w same recenzje, to lepiej wejść na inny, który od początku tak funkcjonuje.
    Za co wtedy bierze się taka osoba?
    Za skandal.
    Czemu?
    Może myśli, że tym zwróci na siebie uwagę. Może desperacko łapie się drewnianej dechy pośrodku głębokiego oceanu?
    Znam wiele dobrych blogów, które nie mają dużej ilości wejść, a autorzy mają bardzo dobre pomysły i piszą wspaniale.
    W większości są to blogi kulturalne, bo takie odwiedzam najczęściej.
    Tylko tak jak już mówiłam, nic nie trwa wiecznie. A już tym bardziej dobre pomysły nie będą wiecznie przychodzić do głowy.

    PS. Patrząc teraz na ten komentarz złapałam się za głowę, bo chyba nigdy się tak nie rozpisałam.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      To się rozpisałaś!
      Jasne, że nieczęsto jesteśmy w stanie podtrzymywać inspirujące treści, każdy z nas ma ten moment wypalenia, poszukiwania siebie, ale stawianie na manipulacyjny skandal i słaby merytorycznie wpis to zła droga. Słowem klucz na pewno jest „prawdziwy”, bo jeżeli przedstawia się własne poglądy, a nie pisze pod publiczkę, to to widać 😉

  • http://thefriendofmind.wordpress.com Monika

    To prawda, że ludzie w dzisiejszych czasach jak nigdy wcześniej spragnieni są sensacji, łakną silnych nawet wstrząsających emocji, żeby poczuć cokolwiek. Myślę, że to jednak normalna reakcja na nienormalne realia życia – non stop jesteśmy, jak napisałaś „zalewani informacjami”, a to nas w pewnym sensie znieczula na te z nich, które są mało pobudzające, wymagające myślenia, czy neutralne emocjonalnie. Wydaje mi się, że dlatego w Internecie prym wiedzie rozrywka, a słabnie zainteresowanie materiałami edukacyjnymi. Co do blogerów, to zgadzam się, że duża część z nich próbuje wstrzelić się w ten wzorzec skandalu, aby pozyskać zainteresowanie. I tu tkwi pułapka, bo trudno jest pogodzić autentyczną pasję do formułowania swoich myśli na różne tematy i jednoczesne podążanie za gustem czytelników. Każdy bloger powinien sam określić, czy bliżej mu jest do zgody z własnym stylem czy też do aprobaty ze strony innych i popularności. Uważam to za dylemat do rozstrzygania każdego dnia, najlepiej bez kategorycznych stwierdzeń typu „piszę tylko dla siebie” (bo przecież można pisać do szuflady). Zwykle blogerzy są gdzieś pomiędzy tymi dwoma rozstrzygnięciami, raz bliżej jednego krańca, innym razem – drugiego. Moim zdaniem, są na szczęście ludzie, którzy nie zważając na blogowe trendy i poklask piszą i publikują, to co im w duszy gra i przynosi spełnienie :-)

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Najważniejsze to pozostać w zgodzie z samym sobą, bo przecież wielu blogerów – dzisiaj popularnych – nie wybiło się na słabych merytorycznie treściach, ale prawdziwym zapale. Szkoda, że niektórzy szukają drogi na skróty.

  • http://www.karinaostapiuk.pl/ Karina

    Coraz bardziej denerwuję się na to, że większość zaczyna patrzeć tylko na klikalność, a z drugiej strony coraz bardziej się do tego przyzwyczajam. Taki znak czas. Dlatego dzięki temu jeszcze bardziej doceniam w internecie dobre, wartościowe teksty : )

  • http://iwonaeriksson.pl/ Iwona Eriksson

    NIe lubię ani skandalu, ani draki. Uważam, że to bardzo niskie. W internecie szukam tekstów, które coś mi dają intelektulanie lub w kierunku tych dobrych, pozytywnych uczuć :)

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      O, właśnie pozytywne uczucia również doceniam w Internecie! Wśród szarości dni codziennych, przykrości i wyścigu szczurów, nie rozumiem czemu niektórzy chcą te emocje w taki sposób przenosić do sieci. Owszem, nie trzeba pisać o rzeczach jedynie pozytywnych, niemniej tworzenie skandali, manipulacje… cóż, mnie to nie odpowiada 😉

  • http://dolacomiwduszygra.blogspot.com Dola

    skandale, dziś to niestety norma, nie chodzi o jakość, ale o to by być zauważonym i to jest smutne…