Clipboard03

Upadek idei

Wiesz, chyba już tego nie czuję.

Powiedziałam niedawno do lubego, rozpoczynając lekturę „Nigdy nie gasną” Alexandry Bracken. Którejś już w moim życiu powieści młodzieżowej, dokładnego gatunku nie znając, bo już zbyt wiele było wariacji na rynku, by wszystkie spamiętać. Nie ukrywajmy – przez ostatni rok wyszłam trochę „z mody” i ciężko to nadrobić. Jednak czy rzeczywiście jest warto co nadganiać?

To kolejna powieść dla młodych dorosłych w złym świecie – z definicji złym, niezależnie od przyczyny. Nastolatkowie mierzą się z przeciwnościami losu, które nawet dla nas byłyby wyzwaniem z cyklu tych, które chcemy mieć jak najszybciej za sobą. Chociaż władają nieprzeciętną mocą na miarę X-Menów, nie ułatwia im to zadania. Wprost przeciwnie – są w jeszcze większym niebezpieczeństwie, niż mogłoby się wydawać.

Mimo tego nie poddają się, ryzykują i walczą o lepsze jutro. Jakkolwiek banalnie to zabrzmi – wierzą w swoje ideały. Nie powinniśmy się z tego śmiać.

A jednak taka jest pierwsza reakcja, gdy czytamy o wydumanych pomysłach i pozornej odwadze – w innych przypadkach nazywanej „głupotą” – bohaterów serii Bracken. To wręcz niesamowite jak są naiwni i ślepi – jak brną do przodu w obliczu porażki w walce z systemem, który ich otacza. Wahanie nie istnieje w ich słowniku – biją się i to nie tylko słowami.

Można pomyśleć przez chwilę – po co przekazywać dzieciakom takie ideały? Po co pokazywać im obraz osoby, która wierzy w to, że może zmienić świat?

Wśród ostatnich wiadomości, kanałów informacyjnych, gdy człowiek z niepokojem włączał telewizor – czytanie takiej pozycji było kiepskim żartem. Nie rozbudzała nadziei, a jedynie pogrążała w smutku, iż w naszym świecie powoli te rewolucyjne myśli giną. Nie ma już małych bohaterów, którzy razem dokonują przemian.

Można czuć się oszukanym – książki kłamią. Nie masz mocy sprawczej, nie możesz zmienić świata.

Kiedyś wierzyłam w te wzniosłe, niemalże patetyczne slogany i szczerze dziwię się, czytając właśnie takie powieści, że tak z nich wyrosłam. Wciąż chciałabym czuć tę pewność, że jako jednostka mam siłę przebicia.

Edukacja, polityka i informacje jednak są bezlitosne. Tracimy tę dziecięcą fantazję i moc – może zatem dobrze byłoby czasami przeczytać właśnie taką powieść i przypomnieć sobie, że wewnętrzna naiwność – ale i dobroć, przede wszystkim dobroć! – wciąż jest w nas?

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Otwarte

 

Macie w sobie wciąż bohatera, który ginie niekiedy w problemach dnia codziennego? Mam wrażenie, że mój jest czasem bardzo zły, gdy o nim zapominam.

  • Julia Hebdzyńska

    Starajmy się nie tracić jednak tej dziecięcej wyobraźni i marzeń do końca! Przecież warto jest pozostać, choć w 1% takim małym, kreatywnym szkrabem. Ewentualnie w 50%, jak ma się takie pragnienie! :) A proszę mi wierzyć – ja się wciąż staram!
    Pozdrawiam ciepło, Julia

  • http://theoddshoes.com/ Vivienne

    Już dawno przestałam być na bieżąco z nowościami wydawniczymi 😃

  • Natalia Jaranowska

    zainteresowałaś mnie :)

  • http://www.zastrzykinspiracji.pl/ Zastrzyk inspiracji

    Tak, zdecydowanie. Warto czasami sięgnąć po taką literaturę, by pewne rzeczy sobie uświadomić…

  • https://www.magdalenarolnik.pl Magdalena Rolnik

    Ja sobie często o tym przypominam. Jednak nie kiedy czytam książki, bo ostatnio mam na to naprawdę mało czasu i wybieram je z potrójną rozwaga, ale… kiedy obserwuję moje dzieci. Mam ich trójkę i są jeszcze na tyle małe, że wierzą w dobro i spokój. I tego się od nich uczę 😀

  • Izabela Pycio

    Często sięgam po takie książki, bardzo często, tak pozytywnie ładują akumulatory. :) A telewizji właściwie już nie oglądam, szkoda mi czasu, zdecydowanie bardziej wolę kolejną książkę. :)

  • booki ja

    Ja odcinam się jak najbardziej od telewizji, wiadomości… niestety to wszystko tak jest skonstruowane żeby widz czuł strach… tylko wojny, przekrety, wypadki… gdy ktoś się boi najlepiej się nim manipuluje :/

  • http://tatamitatami.pl/ Ania

    Na mojej półce, tej prawdziwej i wirtualnej czeka jakieś 150 tytułów 😉 Pozdrawiam!

  • http://zielonakaruzela.pl Zielona Karuzela

    Ja już jakiś czas temu zrezygnowałam z telewizji, dzięki czemu jest mi dużo łatwiej. Szczerze polecam. Oczywiście wciąż dowiaduje sie o takich strasznych wydarzeniach, ale czasami mam wrażenie, ze trochę na siłę media starają sie wywołać w nas strach. Na pewno jest grupa ludzi w których interesie jest takie podejście, ze przestajesz wierzyć w swoją moc sprawcza jako jednostki. Łatwiej się wówczas nimi manipuluje.

  • http://przymiotnik.blogspot.com halmanmonika

    Dla mnie ucieczka w książki to jest właśnie sposób na to, by nie zatracić fantazji i wyobraźni. To dzięki nim mam w sobie sporo
    takiego dziecięcego entuzjazmu. Czytanie pozwala mi być optymistką pomimo tego, w jakich czasach żyję…