Clipboard01

Wyjątkowość wschodnich braci

Jest coś takiego w literaturze wschodniej, że nie umiem przejść obok niej obojętnie. Zaczęło się niewinnie od Olgi Gromyko, po której zapałałam miłością do fantastyki z tamtych rejonów. Zgłębiałam więcej, poznawałam i powoli dochodziłam do tego wniosku, że książki te mają w sobie ogromne pokłady nie tylko humoru, ale przede wszystkim kreatywności.

Nie trzeba zatem szukać większej zachęty, by zapoznać się również z klasyką.

Tym sposobem – napędzana również aktualną prenumeratą serii „Arcydzieła Literatury Rosyjskiej”, o której zapewne słyszeliście – sięgnęłam w końcu po egzemplarz „Martwych dusz” Mikołaja Gogola. Z marszu, nie zapoznając się z opisem, by w pełni zatracić się w lekturze. I szczerze – przepadłam. Zaczarowana, zirytowana i z pewnym niedosytem wertująca ostatnie strony.

Nie można odebrać wyjątkowości „Martwym duszom”. Gogol to prawdziwy psycholog, który wszedł w ludzką duszę, szukając w niej tego, co napędza nasze życie. Przekazuje to przez Cziczikowa – postać tajemniczą, poszukującą – z pewnym kapitałem, który wykorzystuje w sposób, zadziwiający zapewne samego autora.

Przede wszystkim jednak to czytelnik czuje konsternację. Krążąc wśród liter, próbuje odgadnąć, czemu i jak postąpi bohater – zgłębia dane i dyskutuje, bo Gogol nie znika w historii. Zwraca się do nas, podpowiada i chociaż wie, że ta śmiała dyskusja odbierana jest jak gra – nie rezygnuje. A może to dobrze?

„Martwe dusze” to nietypowa powieść – niedokończona, teraz dostępna również w wydaniu z urywkami drugiego tomu, które wyjaśniają niejako koncept autora. Gogol podbija i wpasowuje się w ten znany rosyjski klimat, którego obraz możemy poznać w innych pozycjach tego typu. Przesycona żartem, wystawnymi – porządnymi! – posiłkami i samowarem rysuje on obraz Rosji, jako terenu ogromnego, gdzie szwankuje administracja, a ludzie potrafią to wykorzystać.

Chociaż lektura Gogola była trudnym i długim procesem, to nie jestem w stanie myśleć o tej pozycji źle. Była to zupełnie inna, specyficzna przygoda, którą też miałam okazję przeżyć w naprawdę cudownym wydaniu. Plastyczny, odważny świat i czar, który autor rozsiewa potwierdzają – takie książki istnieją!

„Samotne życie dało obfity pokarm skąpstwu, które, jak wiadomo, posiada wilczy apetyt i im więcej pożera, tym bardziej staje się nienasycone.

 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak

 

To niesamowite jak pewne książki – mimo bycia typowo trudnymi odciskają na nas swoje piętno i nie potrafimy o nich zapomnieć, prawda? Posiadacie takie w swojej liście „przeczytanych”?

  • http://www.rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com Marta Kraszewska(Elaine Blath)

    Gogol to rewelacyjny pisarz. Jeden z moich ulubionych jeśli chodzi o rosyjskich autor. Ma genialny humor, świetnie operuje absurdem i groteską. Nie jest łatwy, ale lektura jego książek to przyjemność na dłużej.

  • http://losgrafikos.pl SuspiciousPlum

    Od jakiegoś czasu mam w planach, żeby przeczytać tę książkę :) Dobrze było poznać jeszcze jedną, ciekawą opinię.

  • http://www.blogabella.pl Blogabella

    Niestety nie znam autora ani jego twórczości, ale piszesz o tym tak ładnie, że nie sposób nie sprawdzić co to takiego.

  • http://www.TheFiorka.pl TheFiorka

    Wstyd się przyznać, ale nie słyszałam ani o książce, ani o autorze :( Trzeba to nadrobić!

  • http://www.zastrzykinspiracji.pl/ Zastrzyk inspiracji

    Przyznaję, że nie słyszałam o tej książce. Muszę to szybko nadrobić :)

  • http://www.jaskolczarnia.pl/ Paulina Wyszyńska

    Uwielbiam rosyjską literaturę! Gogola jeszcze nie czytałam, ale Dostojewski i Tołstoj <3

  • Wiola Sowińska

    Zdecydowanie zintrygował mnie opis książki „Martwe dusze”. Z pewnością skorzystam z niej, aby umilić sobie długie, jesienne wieczory… :)

  • http://metamorfozaumyslu.pl/ Spełniona Optymistka

    Posiadam. Kiedyś nie czytałam książek, ale teraz z chęcią sięgam po kolejne :)

  • http://blog.mikmok.com/ Ola | Mikmok blog

    Literatura rosyjska jest niesamowita, niepodobna do żadnej innej. Akurat „Martwych dusz” nie czytałam, ale wiem, że muszę koniecznie nadrobić :)

  • http://narwany.blogspot.com/ Narwany

    Dobrze jest mieć taką książkę na boku, która pozwala nam się całkowicie zatracić przynajmniej na chwilę. I chociaż ta temytaka jakoś mnie nie przekonuje, to jednak Twój wpis wzbudził we mnie lekkie zainteresowanie.

  • Izabela Pycio

    Kiedyś bardzo dużo czytałam literatury wschodniej, właściwie towarzyszyła mi ona przez dzieciństwo i młodzież, teraz też chętnie wracam, bo bardzo lubię, a wiele książek trzeba po prostu przeczytać, bo wiele wnoszą do naszej czytelniczej percepcji.

  • http://poligon-domowy.blogspot.com/ Poligon Domowy – Kaśka

    Musze sobie zapisać tytuł, ciekawe. jakoś nigdy nie sięgała po tę literaturę a może szkoda

  • http://ęą.blogspot.com/ Maną

    Lubię rosyjską literaturę – luźniejszy cykl Gromyko o W. Rednej i klasyków pokroju Bułhakowa czy Dostojewskiego (zwłaszcza pałam sentymentem do niepozornego Boboka, a z Bułhakowa oczywiście kocham „Mistrza i Małgorzatę” bo z moim imieniem nie wypada inaczej ;)). Choć z Gogolem mam problem i tu nie chodzi o jego twórczość (którą w większości muszę nadrobić) a o jego „rosyjskość”. Bo jednak według Ukraińców Gogol był pisarzem ukraińskim. I jak ładnie mówił o nim Juszczenko kilka lat temu:

    „Urodzony jako Ukrainiec, Gogol stał się znany w świecie jako rosyjski klasyk. (…) Pisał w języku rosyjskim, lecz myślał i czuł po ukraińsku. (…) dzięki dziełom Gogola o Ukrainie usłyszał cały świat. – To właśnie Gogol, wraz z (poetą) Tarasem Szewczenką oraz (poetą i dramaturgiem) Iwanem Kotlarewskim, obudził Ukrainę do nowego życia. (…) Wskrzesił w pamięci narodowej sławę kozacką, romantykę Siczy Zaporoskiej, walki o wolność i niepodległość Ukrainy. Obraz Tarasa Bulby na wieki stał się symbolem ukraińskiego bohaterstwa.”

    I też ciężko mi się z tym nie zgodzić. Dlatego jedna będę zostawała przy tej ukraińskości, nie rosyjskości Gogola. :)