Clipboard04

Nie wstydzę się listy wstydu

Jak to? Nie znasz tego?!

To pytanie, które słyszy każdy, posiadający małą, schowaną w głębi serca listę wstydu. Umówmy się, każdy jakąś ma – niezależnie, czy to spis klasyki gatunku literatury, a może filmów. Bo jak to – jesteś fanem fantastyki, ale nie czytałeś jeszcze Tolkiena?! Uwielbiasz science-fiction, ale „Obcy” to dla Ciebie tajemnica?! Po prostu: wstydź się.

Bardzo długo dochodziłam do wniosku, iż właśnie w ten sposób powinnam reagować na moje zaległości w nadrabianiu popkultury. Czułam się z tym źle, że lubię myśleć o moim kąciku w Internecie, jako o kulturalnym, nie znając podstaw świata, w którym się poruszam. Wielokrotnie stykałam się z komentarzami – czy to w sieci, a częściej w rzeczywistości, że coś w tej sytuacji nie gra.

Minęło wiele wody, stron książek i obejrzanych minut, zanim zrozumiałam, że posiadanie listy wstydu, to najpiękniejsza rzecz w życiu człowieka!

Każdy człowiek ma swoje indywidualne potrzeby względem kultury – tworzymy swoje subiektywne zestawienia, zastanawiając się, co chcemy nadrobić na podstawie zasłyszanych opowieści. Ciężko zatem stwierdzić, czy istnieje jedna i ta sama lista wstydu dla fana jakiegoś gatunku. Nie można być bowiem ekspertem od wszystkiego.

Lista wstydu ma jednoznacznie pejoratywny wydźwięk, jednak wbrew pozorom – jak już wcześniej zaznaczyłam – jej posiadanie oznacza coś zupełnie przeciwnego. Nie tylko ja chciałabym się cofnąć do momentu, w którym po raz pierwszy obejrzałam ulubiony film, prawda?

Magia pierwszego razu sięga zdecydowanie dalej poza to oczywiste dla nas skojarzenie. Ta liczba porządkowa wskazuje na coś wyjątkowego i niezwykłego – niezapomnianego, co się nigdy nie powtórzy. Chociaż z każdym kolejnym przypomnieniem sobie dzieła, zauważamy nowe detale i przesłanie, to nasze emocje nigdy już nie będą takie same, jak te x lat temu.

Jak więc można się dziwić – a nawet gorzej: szydzić! – iż ktoś nie zna jeszcze „Skazanych na Shawshank” lub ostatnio głośnego „Powrotu do przyszłości”? Ciągłe pytania pokroju „żartujesz?”, zadziwiają w tej materii. Z czego tu żartować – że mam przygodę przed sobą?

I tak, ja zazdroszczę! Głęboko i szczerze, że niektórzy mogą pierwszy raz zobaczyć mój ukochany serial „Breaking Bad” lub zapoznać się z twórczością Anne Rice! Ja nigdy już nie wrócę do tych przeżyć, niezależnie ile razy będę sięgać po daną pozycję, nie odtworzę tego, co czułam, mając przed sobą te utwory dawno temu.

A w takiej sytuacji jest po prostu czego zazdrościć.

Macie swoją osobistą listę wstydu? Na mojej zdecydowanie znajduje się cykl o Wiedźminie Sapkowskiego, ale całą serię już mam na półce i będę nadrabiać już niedługo! Podzielcie się, co Wam leży na serce – co zdecydowanie chcecie poznać z takich klasycznych dzieł?

  • http://www.ostatnirozdzial.pl Kasia Zembrowska

    W takim razie jestem ogromną szczęściarą. I dodałabym jeszcze to – zazwyczaj listy wstydu są nie do odhaczenia, więc nie ma co się zarzynać na siłę i usiłować czytać/oglądać/słuchać wszystkiego, żeby tylko zdążyć.

  • http://gradowa.pl Gradowa

    Ja spotkałam się z tym, że ludzie się dziwią, że polskie komedie typu Miś, Rejs, Rozmowy Kontrolowane mogą nie śmieszyć. Mnie nie śmieszą, Rejs to widziałam na wyrywki i nie wstydzę się tego.

  • http://wtrampkachdocelu.blogspot.com/ Kamila Kołodziejczak

    Fajnie to skomponowałaś, tym bardziej że tytuł posta nie wskazuję na rzeczywistą treść :)

  • http://witajslonce.pl/ Dotee

    Ja np. nigdy nie widziałam Terminatora, ale czy to taki wstyd? Chyba nie każdy musi znać wszystko. Na przykład lubię sci-fi, ale Obcy jest dla mnie zupełnie niestrawny, ledwo dałam radę obejrzeć pierwszą część. Reszty nie widziałam, bo po co mam się męczyć? Życie jest za krótkie, żeby się katować, bo coś wypada znać :)

    • http://www.zafascynowanazyciem.pl/ Marta | Zafascynowana życiem

      Mam dokładnie tak samo – Terminatora nigdy nie widziałam i coś czuję, że nieprędko zagości na moim ekranie. Obcy to też kompletnie nie moja bajka- wystarczyły mi zajawki z obleśnym stworem, żeby skutecznie mnie zniechęcić do oglądania. Z jeszcze innych klasyków mam „Szklaną Pułapkę”, „Rambo”, „Rocky” i tym podobne :)

  • Przemek J

    Nigdy nie myślałem w ten sposób :) Moja lista wstydu bardziej dotyczyłaby podróży po naszym pięknym kraju i byłaby bardzo długa…

  • http://www.czytalski.pl czytalski.pl

    Nie da rady obejrzeć i przeczytać wszystkiego, dlatego najlepiej skupić się na tym co nas najbardziej interesuje. Nigdy nie widziałem „Skazanych na Shawshank” czy „Łowcy androidów” i nie czuję z tego powodów wyrzutów – po prostu mam inne zainteresowania. A jak komuś to przeszkadza, to można się go zapytać o tytuł, który w bliższym nam gatunku jest klasykiem.

  • http://teoriakobiety.pl Paula — www.teoriakobiety.pl

    Moja lista wstydu jest dość długa, ale nigdy nie zależało mi jakoś szczególnie na nadrobieniu tych zaległości. Co prawda nie patrzyłam na to tak, jak Ty — po prostu uważam, że na wszystko przyjdzie czas, są książki i filmy ważne i ważniejsze, przecież nie da się obejrzeć i przeczytać wszystkiego naraz :)

  • http://zaniczka.blogspot.com/ Rene O.

    No dobra… przyznam sie chociaż wstyd mi okrutnie – nie przeczytałam do końca Tolkiena – ufff 😀 tak, ja miłośniczka fantasy i baśni – może kiedyś :)

  • http://ęą.blogspot.com/ Maną

    Czasem wstydzę się przyznać, ale lepiej to niż kręcić, bo potem okazać się może, że wcale tekstu nie znam. Są też takie dzieła, których najważniejsze cechy i zagadnienia są tak znane w kulturze, że po prostu nie trzeba ich już samemu czytać. Nie wstydziłabym się więc takich pozycji. 😉 Bo co innego nie znać totalnie i nie słyszeć, a co innego znać wszelkie opracowania, nawiązania, niemal wszystko co się działo i nie przeczytać po tym wszystkim. Owszem tracimy rozrywkę, ale to co powinniśmy znać znamy, więc czego tak naprawdę się wstydzić? Tego, że nie chcemy spędzić kolejnych godzin na poznawaniu historii, którą znamy, za to próbując nowych opowieści?

  • Daria Burman

    Dobry sposób patrzenia na te rzeczy hah… spróbuję sama podejść do tego z tej strony :)

    http://dariaburman.blogspot.com/2015/10/blog-post.html

  • http://www.magdamowi.pl/ Magda Grzybowska

    Ja też się już nie wstydzę i przestałam wytykać niewiedzę innym. Wszystkim to wychodzi na dobre :)

  • http://www.gendergosposia.com Gender Gosposia

    Wstyd jest piękny. Poza kanonem szkolnym każdy z nas sam dopiera sobie lektury, przekazy kultury. Wesołe jest to, że specjaliści od ,,Jesteś fanem literatury/filmu …. jak to nie znasz kultowej powieści/filmu ….. Y ?”, to ludzie którzy ponad ten tytuł nie przeczytali czy nie obejżeli nic innego.

  • http://tajemniceportmonetki.pl Anna – Tajemnice Portmonetki

    Moja lista wstydu jest bardzo bardzo długa. A to trochę z mojej wrodzonej przekory. Bo gdy coś czytają wszyscy, to zazwyczaj nie sięgam po taką książkę. Z drugiej strony, im dłuższa lista, tym więcej ciekawego do przeczytania i obejrzenia przed nami :)

  • http://metamorfozaumyslu.pl/ Spełniona Optymistka

    Ja się nie wstydzę! Często słyszę: „jak mogłaś tego nie widzieć- wszyscy wiedza o co chodzi” – a co mnie to? Nie przejmuje się tym za bardzo! :)

  • http://www.lifeholic.pl/ Lifeholic

    Taka lista jest potrzebna, przecież nie możemy znać i wiedzieć wszystkiego :) ale etap poznawania jest w tym najfajniejszy :)
    Kiedyś bardzo zamartwiałam się, gdy musiałam mówić, że nie znam jakiegoś filmowego czy książkowego klasyku. Ech, te zdziwione miny. Teraz po prostu oglądam i czytam – nadrabiam zaległości :)

  • http://thenaturalminimalism.blogspot.com The Natural Minimalism

    Nie można być ekspertem od wszystkiego to jest bardzo ważne żeby to zrozumieć :)

  • http://www.kierunekspelnienia.pl Kasia Potasznik

    A Ja nie spotkałam się jeszcze z pojęciem listy wstydu, wstyd? 😀 Generalnie zgadzam się z Tobą, że każdy ma własny filtr, przez który patrzy na świat i jakimkolwiek trednom czy zasadom nic do tego :)

    • http://www.wrytmieslow.pl Alexandra

      Też jeszcze się nie spotkałam z tym określeniem… To mój pierwszy raz 😀

  • Izabela Pycio

    Nie, nie odczuwam wstydu w takim aspekcie. Czytanie to sprawa bardzo indywidualna, zależy od tego, co w danym momencie potrzebujemy, na jakim etapie życia jesteśmy, jaki bagaż doświadczeń mamy. Oczywiście, staramy się czytać to, co inni, ale to też dla przyjemności dyskusji, wymiany wrażeń czytelniczych. Jednak powinniśmy własną ścieżką podążać.

  • http://www.smiley-project.pl/ Smiley Project

    No właśnie Braking Bad nie obejrzałam 😛 I Dextera!

  • http://blog.ad3.eu/ Andrzej Kidaj – blog.ad3.eu

    Mam problem, nie wstydzę się niczego, co zrobiłem lub nie zrobiłem. Władcy Pierścieni nie przeczytałem, bo mnie po prostu nie kręci. No… może brak znajomości języka angielskiego, ale to bardziej przeszkadza niż zawstydza.

  • http://landoflaces.blogspot.com/ LandOfLaces

    Zgadzam się zTobą! Nigdy nie lubiłam list w rodzaju „100 książek które musisz przeczytać”, „100 miejsc które musisz zobaczyć” itp. Ignoruję je. Nikt mi nie będzie mówił co muszę, co mi się musi podobać. Nikt mi nie wmówi, że muszę się zachwycać np.obrazami Picassa. Nie i już.
    A na wieść że ktoś nie przeczytał książki którą kocham, reaguję „Ale ci faaajnieeeee….” :-) Właśnie dlatego, że ta przyjemność dopiero przed kimś a ja.. cóż, mogę sobie co najwyżej zrobić powtórkę. A to już nie to samo.