obca-pamięć

Kącik czytelniczy: Obca pamięć, Dan Krokos

Wyobraź sobie, że budzisz się na ławce w centrum i… nic nie pamiętasz. Wiesz tylko ile masz lat oraz jak się nazywasz. Poza tym w Twojej głowie zieje wielka pustka. Osobiście przeraża mnie ta wizja, więc tym bardziej współczułam bohaterce „Obcej pamięci”, dla której to nie były tylko rozmyślania, a brutalna rzeczywistość.
Dan Krokos został pisarzem na pełen etat, gdy po dziewięciu latach nalewania benzyny, zdobył środki na ukończenie studiów. Uwielbia gry komputerowe, oglądanie telewizji oraz kawę. Aktualnie pracuje nad kolejną powieścią o przygodach Mirandy, która ukaże się za granicą w sierpniu. „Obca pamięć” to debiut Krokosa i szczerze – jest on niesamowicie udany!
Miranda budzi się samotnie na ławce w parku, nie pamiętając niczego. Instynktownie szuka kogoś, kto jej pomoże. Przerażenie jednak jest silniejsze. Dziewczyna w przypływie paniki uwalnia tajemniczą energię, która powoduje strach u otaczających ją ludzi. Tylko jedna osoba nie zareagowała na moc Mirandy – Peter, który podobno ją zna. Dziewczyna, nie mając wyboru, podąża za nim.
Miranda powoli zaczyna dowiadywać się czym jest i jaką mocą włada – jest Różą, specjalną bronią o dużej sile rażenia. Okazuje się również, że nie jest sama – posiada drużynę i jednocześnie przyjaciół. Zbliża się jednak do nich wielkie zagrożenie. Mroczna tajemnica zmusza ich do ucieczki, jeśli wciąż chcą być wierni swoim zasadom. Ich moc ma być wykorzystana w brutalnym eksperymencie na dużą skalę – z dużą liczbą ofiar.
Debiut Dana Krokosa został uznany za mistrzowski i z całym sercem podpisuję się pod tym. To powieść science-fiction z wieloma elementami akcji, które gwarantuję – podniosą Wam ciśnienie. Książkę czyta się błyskawicznie, z niechęcią robiąc przerwy. Autor sprezentował nam oryginalną, pełną nowych motywów powieść – nie tylko młodzieży, myślę, że również dorośli mogliby spędzić przy niej miłe, relaksujące chwile.
Wszystko to za sprawą genialnego, lekkiego pióra Krokosa. Jego opisy są dokładne, ale autor nie przedłuża ich – można łatwo zauważyć, że liczy się dla niego tempo akcji. Przy tej lekturze nie sposób się nudzić! Opisy Krokosa cechuje prostota i dynamizm, co cały czas podkręcało sytuację powieści. Dzięki temu czytałam ją z zapartym tchem.
Jednak nie tylko dobre, staranne opisy zdobyły moje serce w „Obcej pamięci”. Przede wszystkim pokochałam pomysły autora – były one oryginalne, o co w młodzieżowej literaturze trudno. W dodatku autor, mimo wielu motywów science fiction, przedstawił świat w naprawdę przystępnej formie, a trzeba wiedzieć, że ja naprawdę rzadko jestem pozytywnie nastawiona do tego typu literatury. Dobre wyczucie autora sprawiło jednak, że książkę czytało się przyjemnie – z niejakim zdziwieniem odkrywałam kolejne pomysły Krokosa.
Autor postawił na powrót do starych wzorców – grupa „nadludzi” z niezwykłymi zdolnościami oraz ludzie, którzy chcą to wykorzystać. Początkowo lektura wydawała mi się nieco przewidywalna, ale… myliłam się i to bardzo! Najbardziej zaskakujące i zarazem intrygujące jest zakończenie – już teraz śmiało mogę powiedzieć, że z niecierpliwością oczekuję kontynuacji!
Miranda to postać, która jest specyficzna. Mimo początkowego zagubienia, szybko odnajduje się w swojej sytuacji. Wydaje się to nienaturalne i takie też w istocie jest – dziewczyna moim zdaniem zbyt szybko przystosowała się do aktualnych wydarzeń. Nie pomogły również wyjaśnienia, iż taka jest natura Róż – wciąż psuje mi to trochę jej obraz.
Autor również mógł zrezygnować z pewnego rodzaju trójkąta miłosnego – nie bardzo nachalnego, ale istniejącego, czym sam w sobie irytował. Ratuje jednak Krokos sytuację przez ciągłą akcję, nie daje bohaterom odpocząć – czytelnikom, notabene, również. Dobrym manewrem był zabieg, gdy wyciszył akcję pod koniec powieści, ostatnie akapity, zwiastują burzę.
„Obca pamięć” była dla mnie niesamowitą niespodzianką. Już od pierwszych stron zaczęła mnie pochłaniać. Ta krótka książka, licząca trochę ponad trzysta stron, jest niczym tykająca bomba – czas leci, a Ty musisz czytać jak najszybciej. Jedno z lepszych zaskoczeń tego miesiąca – serdecznie polecam!
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Drageus
Pozdrawiam