Clipboard01

Czy lubimy nowości?

Przed każdą publikacją tekstu w głowie blogera siedzi jedno, najważniejsze pytanie – „Co powiedzą na to czytelnicy?”. Nie ukrywajmy, że każdy post staramy się dopieścić do granic możliwości – zarówno recenzję, jak i artykuł. Czekamy zatem z niecierpliwością na każdy komentarz, nie wiedząc, jaka będzie reakcja na nowe pomysły. A jakie one są?
Osobiście lubię wędrować po blogach, gdzie pojawiają się unikalne recenzje książek i filmów, o których teraz nie mówi się wiele. Ze szczególną przyjemnością śledzę nieliczne wpisy o klasykach, a także refleksje, które rzadko można znaleźć w książkowych częściach blogosfery. Dlaczego o tym wspominam?
Przez ostatnie miesiące nie komentowałam blogów, robiłam porządki w moich obserwacjach i pozbyłam się większości stron, które nie różniły się na pierwszy rzut oka od siebie. Paradoksalnie to właśnie Ci blogerzy cieszyli się największą popularnością, jak łatwo dało się wywnioskować po ilości odwiedzających, a także reakcjach czytelników. Z drugiej strony nie pokazywali nowych treści – większość wpisów zawierała recenzje gorących premier lub była innymi viralowymi postami. A komentarzy było ponad dwadzieścia…
I nie, nie jest to zazdrość z mojej strony – nie narzekam ani na ilość odwiedzin, ani komentarzy. Zastanawia mnie jednak zjawisko, dlaczego w tak masowy sposób lgniemy do nowości, jednocześnie odrzucając oryginalne, faktycznie nowe wpisy? Wielu blogerów szuka świeżych ścieżek, czegoś, co wyróżni go na tle innych. Odzew przy takich nowatorskich pomysłach nie jest jednak zadowalający. Ludzie wolą to, co widzieli już na innych blogach – właśnie pod tym zostawiają ślad.
Szybko można wysnuć wniosek, iż kwestia komentowania to mocno dyskusyjna sprawa. Każdy twórca potwierdzi, że z łatwością można odróżnić osoby, które rzeczywiście mają za sobą lekturę danego wpisu. Czy zatem sytuacja na blogach wygląda tak, że czyta się jeden post – chociażby recenzję konkretnej pozycji – a potem każdy, niezależnie od strony, komentuje tak samo? To w prosty sposób wyjaśniałoby, czemu wspomniane nowości na blogach są ignorowane.
Większość nie czyta wpisów, jednocześnie odczuwając ogromną chęć zaznaczenia swojej obecności. Ciężko stwierdzić z czego wynika ta potrzeba – myśli o zapamiętaniu nicka, czy nikłej nadziei, że przyciągnie się czytelników danej strony i staną się oni również obserwatorami komentatora?
Łatwiej sięgnąć po to, co sprawdzone – często dochodzimy do takiego wniosku. Wiele świetnych pomysłów, oryginalnych konceptów upada, gdyż czytelników to nie przyciąga. Ogranicza to działanie blogera i jest jednocześnie jego największym koszmarem. Sięgamy po tematy – nawet te do dyskusji! – które odniosły jakiś sukces i wiemy, że ludzie chcą się w nich wypowiadać. Wbrew pozorom, nie jest to dziwne zachowanie – łatwo można stracić motywację, gdy starania nie są w żaden sposób doceniane przez odbiorców.
Nie jest to jednak droga, którą powinien obierać bloger. Prowadząc swoją stronę, warto mieć na nią unikalny pomysł – taki, który wpasowuje się w to, co chcemy faktycznie tworzyć w sieci. Stąd też przyjemne – bądź nie – zmiany. Czy jest się czego obawiać, krocząc ku innym, nietypowym – zwłaszcza dla blogosfery kulturalnej – wpisom? To Twoja strona, Twój ogródek – kogoś na pewno zachwyci jego piękno.
  • http://secret-books.blogspot.com/ Martha Oakiss

    Ja również pisałam o tym gdzieś na FB. Czasem męczące jest, kiedy na każdym blogu pojawia się recenzja tej samej książki. Przeczytam ze dwie, u tych najbardziej zaufanych osób, a u innych albo nie mam czasu, albo obawiam się spoilerów. Dlatego sama często rezygnuję z propozycji egzemplarzy do recenzji, biorę tylko to, co naprawdę chcę przeczytać, bo chcę również znaleźć czas, by sięgnąć po te nieco starsze pozycje, które już długo kurzą się na mojej półce. I raczej staram się robić to, co lubię. To, co ja chciałabym przeczytać, w takiej formie, jaka mi się podoba. Początkowo blog powstał o mnie, dla mnie i nie spodziewałam się, że znajdzie się tyle osób, które będą to czytać. A co do tego komentowania – sama często nie komentuję. Jeżeli nie mam nic konstruktywnego do powiedzenia, to nie widzę sensu w pisaniu „Fajna notka, książkę na pewno przeczytam”. Nie jestem fanką tego typu komentarzy. I rzeczywiście widać, jeśli ktoś post przeczytał. Od razu chce się odpowiadać na jakieś logiczne komentarze. Nawet nie wiesz jak często zdarza się, że w recenzji zacznę zachwalać jakąś książkę, a potem dostaję komentarz „Mi też się nie podobała”. No nie ogarniam.

    • http://heaven-for-readers.blogspot.com/ Nathalie X.

      Sytuacje z „Mi też się nie podobała” wynikają moim zdaniem z tego, że wiele blogerów zamieszcza oceny książek. Podziałka 3/6 czy 6-7/10 to dla wielu osób oznaka tego, że książka jest zła i nawet jeśli fabuła jest świetna, ale ocena spadła za jakieś drobnostki, ale w treści recenzji większość aspektów zostało wychwalonych, to taki dziwny czytelnik przeleci tylko po okładce, ocenie i ewentualnie podsumowaniu, po czym napisze, co sądzi o tym, że wystawiłaś tak niską ocenę, a konkretnie – czy zgadza się z nią, czy nie. Lub ewentualnie że nie przeczyta.

      • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

        Między innymi dlatego jestem przeciwna szufladkowaniu książek liczbowo. Ludzie wtedy rezygnują z czytania wpisu, jestem tego niemalże pewna. Komentarze to, jak wspomniałam, bardzo dyskusyjna sprawa. Myślę, że mogłybyśmy podzielić się najdziwniejszymi smaczkami po naszym stażu blogowania 😉

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Ja również pisałam o tym gdzieś na FB. Czasem męczące jest, kiedy na każdym blogu pojawia się recenzja tej samej książki. Przeczytam ze dwie, u tych najbardziej zaufanych osób, a u innych albo nie mam czasu, albo obawiam się spoilerów. Dlatego sama często rezygnuję z propozycji egzemplarzy do recenzji, biorę tylko to, co naprawdę chcę przeczytać, bo chcę również znaleźć czas, by sięgnąć po te nieco starsze pozycje, które już długo kurzą się na mojej półce. I raczej staram się robić to, co lubię. To, co ja chciałabym przeczytać, w takiej formie, jaka mi się podoba. Początkowo blog powstał o mnie, dla mnie i nie spodziewałam się, że znajdzie się tyle osób, które będą to czytać. A co do tego komentowania – sama często nie komentuję. Jeżeli nie mam nic konstruktywnego do powiedzenia, to nie widzę sensu w pisaniu "Fajna notka, książkę na pewno przeczytam". Nie jestem fanką tego typu komentarzy. I rzeczywiście widać, jeśli ktoś post przeczytał. Od razu chce się odpowiadać na jakieś logiczne komentarze. Nawet nie wiesz jak często zdarza się, że w recenzji zacznę zachwalać jakąś książkę, a potem dostaję komentarz "Mi też się nie podobała". No nie ogarniam.

  • http://moja-kraina-wiecznosci.blogspot.com/ Mojra

    Ogólnie wiele osób lubuje się w nowinkach nie ważne jest czy to są książki czy gadżety elektroniczne. Co do komentarzy jest jeszcze niepisana zasada komentarz za komentarz i jest to bardzo zauważalne. Staram się komentować wpisy które mnie interesują ale od pewnego czasu blogroll blogspotowy nie działa poprawnie więc umyka mnie wiele interesujących tematów.

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Ogólnie wiele osób lubuje się w nowinkach nie ważne jest czy to są książki czy gadżety elektroniczne. Co do komentarzy jest jeszcze niepisana zasada komentarz za komentarz i jest to bardzo zauważalne. Staram się komentować wpisy które mnie interesują ale od pewnego czasu blogroll blogspotowy nie działa poprawnie więc umyka mnie wiele interesujących tematów.

  • http://cmentarzysko-ksiazek.blogspot.com/ annie

    Pod tymi mniej popularnymi książkami (a zwłaszcza anglojęzycznymi) mam bardzo mało wpisów, ale czy to powstrzyma mnie przed recenzowaniem? Opinię i tak i tak umieszczę, nawet jeżeli wiem, że być może znikoma liczba osób w ogóle zauważy ten post. Wychodzę z założenia, że blog prowadzę dla sobie, czytam to, co sprawia mi przyjemność, piszę o tym, co czuję na temat danej pozycji.

    Jak wspomniałaś, refleksje na blogach to rarytas, ale sama żałuję, że nie mogę umieszczać czegoś więcej od siebie. Sama bardzo cenię element zaskoczenia w powieściach, a moje osobiste przemyślenia mogłyby naprowadzić potencjalnych czytelników na zakończenie. I tak staram się wpleść nutkę refleksji, ale nie zawsze to wychodzi.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Właśnie taki upór cenię u blogerów – to moja strona, więc piszę o tym, co mnie interesuje. Tak trzymaj 😉

      Jeśli chodzi o refleksje, to w recenzjach ciężko coś takiego zawrzeć, fakt. Warto jednak sięgać też ku wpisom dyskusyjnym na temat literatury – tam już zdecydowanie się da!

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Pod tymi mniej popularnymi książkami (a zwłaszcza anglojęzycznymi) mam bardzo mało wpisów, ale czy to powstrzyma mnie przed recenzowaniem? Opinię i tak i tak umieszczę, nawet jeżeli wiem, że być może znikoma liczba osób w ogóle zauważy ten post. Wychodzę z założenia, że blog prowadzę dla sobie, czytam to, co sprawia mi przyjemność, piszę o tym, co czuję na temat danej pozycji.

    Jak wspomniałaś, refleksje na blogach to rarytas, ale sama żałuję, że nie mogę umieszczać czegoś więcej od siebie. Sama bardzo cenię element zaskoczenia a powieściach, a moje osobiste przemyślenia mogłyby naprowadzić potencjalnych czytelników na zakończenie. I tak staram się wpleść nutkę refleksji, ale nie zawsze to wychodzi.

  • http://www.dosyc-powaznie.blogspot.com Subrosa

    Jestem krótko w blogosferze, ale kieruję się tym, co po prostu chcę przeczytać, co polecą mi znajomi. Zauważyłam jednak, że mam o wiele więcej wyświetleń pod pozycjami bardzo znanymi, a nie tak popularne pozycje są ledwie zaszczycane spojrzeniem… Nie wiem, dlaczego. Mnie ciekawi bardziej to, czego nie znam.
    Cieszę się, że póki co nie mam komentarzy ”super wpis, wpadnij do mnie”, bo chyba bym zwątpiła. Myslę, że ludzie czytają wpisy, no muszą… skoro lubią książki, to poświęcą te 2-3 minuty by i wpis przeczytać.

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Jestem krótko w blogosferze, ale kieruję się tym, co po prostu chcę przeczytać, co polecą mi znajomi. Zauważyłam jednak, że mam o wiele więcej wyświetleń pod pozycjami bardzo znanymi, a nie tak popularne pozycje są ledwie zaszczycane spojrzeniem… Nie wiem, dlaczego. Mnie ciekawi bardziej to, czego nie znam.
    Cieszę się, że póki co nie mam komentarzy ''super wpis, wpadnij do mnie'', bo chyba bym zwątpiła. Myslę, że ludzie czytają wpisy, no muszą… skoro lubią książki, to poświęcą te 2-3 minuty by i wpis przeczytać.

  • http://ksiazkowewyliczanki.blogspot.com/ Magda Barwińska

    Dobry, refleksyjny wpis. To prawda, jest spore grono blogów, na których w pewnym momencie pojaia się wysyp recenzji tego samego tytułu. Czy rzeczywiście czyta się każdy kolejny, w pewnym sensie powielający się, wpis? Sama obserwuję dość spore grono blogerów, ale mam tylko kilka takich, gdzie na bieżąco wchodzę, komentuje i dyskutuję. Paradoksalnie nie do końca zależy to od treści bloga (choć oczywiście jest to bardzo istotny argument), ale od osobowości prowadzącego. Mam wśród grona tych najbliższych blogi popularne, gdzie znajdę nowości, ale i takie, które przez większość są nieznane, a tytuły, które tam spotykam są często bardzo mało znane.
    Zastanawiam się nad własnym blogiem i sposobem jego prowadzenia. Podziwiam ludzi, którzy tworząc swoje miejsce w sieci wiedzą do końca, jak będzie ono wyglądać (merytorycznie). Sama czytam zarówno książki mało znane (starsze lub z mniejszych, niszowych wydawnictw) jak i mocno promowane nowości. Wynika to z mojego gustu czytelniczego, chęci poznawania nowych gatunków, czasami z nastroju chwili.
    Nigdy jednak nie komentuje postów, które nie zostaną przeze mnie przeczytane. I choć u siebie tego typu wpisy znajduję, to uważam, że nie jest to dobra droga.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Myślę, że nie istnieją ludzie, którzy posiadają tę konkretną wizję swojej strony – ich atutem jednak z pewnością jest poszukiwanie nowych tematów. Właśnie z tego względu tak zwracamy uwagę na osobę, do której należy blog – coś urzeka nas w osobowości autora i jego pomysłach 😉

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Dobry, refleksyjny wpis. To prawda, jest spore grono blogów, na których w pewnym momencie pojaia się wysyp recenzji tego samego tytułu. Czy rzeczywiście czyta się każdy kolejny, w pewnym sensie powielający się, wpis? Sama obserwuję dość spore grono blogerów, ale mam tylko kilka takich, gdzie na bieżąco wchodzę, komentuje i dyskutuję. Paradoksalnie nie do końca zależy to od treści bloga (choć oczywiście jest to bardzo istotny argument), ale od osobowości prowadzącego. Mam wśród grona tych najbliższych blogi popularne, gdzie znajdę nowości, ale i takie, które przez większość są nieznane, a tytuły, które tam spotykam są często bardzo mało znane.
    Zastanawiam się nad własnym blogiem i sposobem jego prowadzenia. Podziwiam ludzi, którzy tworząc swoje miejsce w sieci wiedzą do końca, jak będzie ono wyglądać (merytorycznie). Sama czytam zarówno książki mało znane (starsze lub z mniejszych, niszowych wydawnictw) jak i mocno promowane nowości. Wynika to z mojego gustu czytelniczego, chęci poznawania nowych gatunków, czasami z nastroju chwili.
    Nigdy jednak nie komentuje postów, które nie zostaną przeze mnie przeczytane. I choć u siebie tego typu wpisy znajduję, to uważam, że nie jest to dobra droga.

  • http://ostatnirozdzial.blogspot.com/ Kasia Zembrowska

    Doskonale znasz moje zdanie w tej sprawie, ale żeby je jeszcze wzmocnić podrzucam mistrzowską grafikę #mistrzpainta

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Wygrałaś internety tym obrazkiem!

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Doskonale znasz moje zdanie w tej sprawie, ale żeby je jeszcze wzmocnić podrzucam mistrzowską grafikę #mistrzpainta

  • http://heaven-for-readers.blogspot.com/ Nathalie X.

    Zgadzam się z Tobą w większości spraw. Niesamowicie irytują mnie osoby, które komentują tylko po to, by zostawić ślad, że byli, ale widać, że nie poświęcili czasu na przeczytanie. Bajdurzenie, że zrobili to po to, by wrócić potem do wpisu albo zaznaczyć, że widzieli, w ogóle mnie nie przekonuje. Skoro ktoś zostawia komentarz, to chciałabym, by rzeczywiście znał treść. Puste „Fajny blog/wpis” tylko denerwuje, prawda?

    Inną rzeczą jest to, że z jednej strony wszyscy mają przesyt recenzji książkowych – a przecież na tym polega nasza część blogerskiego świata, że recenzujemy literaturę -, a z drugiej wszelkie nowości lub rozszerzanie tematyki są różnie odbierane. Ekranizacje – okej. Muzyka – jak dobra, może być. Gry – co to w ogóle jest? Listy TOP 5-10-15 – ojej, tak, proszę, teraz! Z tego, co zaobserwowałam, póki wpis polega na obrazkach (zapowiedzi czy większość list TOP), a nie czytaniu, to stanowi hit. Szkoda tylko, że blogosfera książkowa opiera się właśnie na czytaniu. Sama wprowadzam u siebie różne nowości, ale nie przeginam. Większość to recenzje i wpisy książkowe, bo Książkowe Kocha, Nie Kocha, jak sama nazwa wskazuje, to blog w większości książkowy.

    I szalenie podoba mi się Twoje podsumowanie, szczególnie zdanie:” To Twoja strona, Twój ogródek – kogoś na pewno zachwyci jego piękno.” Cudnie to ujęłaś.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Naprawdę niektórzy tłumaczą się „zaznaczeniem, że widzieli”? Tracę wiarę w ludzkość…

      U mnie jest inaczej – z założenia Ludzka sokowirówka nie miała być blogiem książkowym, a ogółem zlepkiem różnych ludzkich tematów. Sukcesywnie wracam do swojej wizji, ale to już chyba widać. Niemniej, do blogosfery literackiej mam ogromny sentyment i naprawdę boli mnie, że większość – wbrew chociażby tej nazwie! – rozszerza się na inne dziedziny, a nie pogłębia własną. O książkach przecież można pisać na różne sposoby!

      I dziękuję – zdanie spontaniczne, ale postanowiłam zostawić, bo chyba trafnie podsumowuje prowadzenie bloga 😉

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Zgadzam się z Tobą w większości spraw. Niesamowicie irytują mnie osoby, które komentują tylko po to, by zostawić ślad, że byli, ale widać, że nie poświęcili czasu na przeczytanie. Bajdurzenie, że zrobili to po to, by wrócić potem do wpisu albo zaznaczyć, że widzieli, w ogóle mnie nie przekonuje. Skoro ktoś zostawia komentarz, to chciałabym, by rzeczywiście znał treść. Puste "Fajny blog/wpis" tylko denerwuje, prawda?

    Inną rzeczą jest to, że z jednej strony wszyscy mają przesyt recenzji książkowych – a przecież na tym polega nasza część blogerskiego świata, że recenzujemy literaturę -, a z drugiej wszelkie nowości lub rozszerzanie tematyki są różnie odbierane. Ekranizacje – okej. Muzyka – jak dobra, może być. Gry – co to w ogóle jest? Listy TOP 5-10-15 – ojej, tak, proszę, teraz! Z tego, co zaobserwowałam, póki wpis polega na obrazkach (zapowiedzi czy większość list TOP), a nie czytaniu, to stanowi hit. Szkoda tylko, że blogosfera książkowa opiera się właśnie na czytaniu. Sama wprowadzam u siebie różne nowości, ale nie przeginam. Większość to recenzje i wpisy książkowe, bo Książkowe Kocha, Nie Kocha, jak sama nazwa wskazuje, to blog w większości książkowy.

    I szalenie podoba mi się Twoje podsumowanie, szczególnie zdanie:" To Twoja strona, Twój ogródek – kogoś na pewno zachwyci jego piękno." Cudnie to ujęłaś.

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Sytuacje z "Mi też się nie podobała" wynikają moim zdaniem z tego, że wiele blogerów zamieszcza oceny książek. Podziałka 3/6 czy 6-7/10 to dla wielu osób oznaka tego, że książka jest zła i nawet jeśli fabuła jest świetna, ale ocena spadła za jakieś drobnostki, ale w treści recenzji większość aspektów zostało wychwalonych, to taki dziwny czytelnik przeleci tylko po okładce, ocenie i ewentualnie podsumowaniu, po czym napisze, co sądzi o tym, że wystawiłaś tak niską ocenę, a konkretnie – czy zgadza się z nią, czy nie. Lub ewentualnie że nie przeczyta.

  • FiolkaK

    Mnie również brakuje bloga, który pokaże mi książkę starą, z doświadczeniem. Nie wydaną chwilę temu. Nowe książki należy śledzić, ale …tyle ich dzisiaj wychodzi. Nie wszystkie są dobre. Po co marnować czas, gdy istnieją starsze pewniaki? Poza tym, umówmy się – są książki, które trzeba znać. I to są te starsze, z duszą….

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Mnie również brakuje bloga, który pokaże mi książkę starą, z doświadczeniem. Nie wydaną chwilę temu. Nowe książki należy śledzić, ale …tyle ich dzisiaj wychodzi. Nie wszystkie są dobre. Po co marnować czas, gdy istnieją starsze pewniaki? Poza tym, umówmy się – są książki, które trzeba znać. I to są te starsze, z duszą….

  • http://lekturybezmatury.pl Złodziej Pieroga

    Odnosząc się do Twojego wpisu – bardzo lubię czytać umieszczane tutaj posty, które zresztą mają w sobie coś oryginalnego. Przyjemny blog z pomysłem :) Chętnie tu zaglądam.
    Poza tym masz całkowitą rację. Wielu ludzi nie czyta wpisu a dodaje komentarz. Często nie na temat.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Bardzo miło czytać takie słowa – dziękuję!
      Niestety, to nieczytanie a komentowanie jest zmorą blogerów i tego zjawiska nie jestem w stanie zrozumieć 😉

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Odnosząc się do Twojego wpisu – bardzo lubię czytać umieszczane tutaj posty, które zresztą mają w sobie coś oryginalnego. Przyjemny blog z pomysłem :) Chętnie tu zaglądam.
    Poza tym masz całkowitą rację. Wielu ludzi nie czyta wpisu a dodaje komentarz. Często nie na temat.

  • http://www.w-duszy-ksiazek.pl/ Agnieszka Bielecka

    Mnie ostatnio zaczęły irytować posty typu Share week. Wchodzę sobie podczas weekendu do obserwacji i mnie szlag trafia. Kiedyś takie posty pojawiały się rzadko, a teraz niemal wszyscy uważają, że jest to naprawdę super i wymyślają jakieś dziwaczne nazwy nowej serii postów, uważając, że może się wyróżnią w tłumie.

    A recenzje klasyków również cenię. Nowości objawiają się falą takich samych recenzji (głównie dlatego zazwyczaj czekam aż minie trochę czasu). O oryginalność i własne pomysły jest teraz naprawdę trudno :(

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Na niektórych blogach w Share week można było faktycznie znaleźć ciekawe strony, niemniej większość wpisów tego typu polegało na „polecę znajomą”, co mijało się z celem 😉

      • http://www.w-duszy-ksiazek.pl/ Agnieszka Bielecka

        Niektóre tak. Ale chodziło mi głównie o samą idee tego :) niby autorzy chcą być oryginalni, a fakt faktem, share week staje się coraz bardziej popularny i można spotkać go praktycznie na każdym blogu :)

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Mnie ostatnio zaczęły irytować posty typu Share week. Wchodzę sobie podczas weekendu do obserwacji i mnie szlag trafia. Kiedyś takie posty pojawiały się rzadko, a teraz niemal wszyscy uważają, że jest to naprawdę super i wymyślają jakieś dziwaczne nazwy nowej serii postów, uważając, że może się wyróżnią w tłumie.

    A recenzje klasyków również cenię. Nowości objawiają się falą takich samych recenzji (głównie dlatego zazwyczaj czekam aż minie trochę czasu). O oryginalność i własne pomysły jest teraz naprawdę trudno :(

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Wygrałaś internety tym obrazkiem!

  • today-ornever.blogspot.com

    Ze smutkiem się zgadzam :(
    Z jeszcze większym smutkiem zauważam, jak wiele istnieje w sieci miejsc, do których nikt nie dociera, chociaż są znacznie bardziej wartościowe niż te osiągające milionowe statystyki. Nie lubię, stanowczo.

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Ze smutkiem się zgadzam :(
    Z jeszcze większym smutkiem zauważam, jak wiele istnieje w sieci miejsc, do których nikt nie dociera, chociaż są znacznie bardziej wartościowe niż te osiągające milionowe statystyki. Nie lubię, stanowczo.

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Na niektórych blogach w Share week można było faktycznie znaleźć ciekawe strony, niemniej większość wpisów tego typu polegało na "polecę znajomą", co mijało się z celem 😉

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Bardzo miło czytać takie słowa – dziękuję!
    Niestety, to nieczytanie a komentowanie jest zmorą blogerów i tego zjawiska nie jestem w stanie zrozumieć 😉

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Naprawdę niektórzy tłumaczą się "zaznaczeniem, że widzieli"? Tracę wiarę w ludzkość…

    U mnie jest inaczej – z założenia Ludzka sokowirówka nie miała być blogiem książkowym, a ogółem zlepkiem różnych ludzkich tematów. Sukcesywnie wracam do swojej wizji, ale to już chyba widać. Niemniej, do blogosfery literackiej mam ogromny sentyment i naprawdę boli mnie, że większość – wbrew chociażby tej nazwie! – rozszerza się na inne dziedziny, a nie pogłębia własną. O książkach przecież można pisać na różne sposoby!

    I dziękuję – zdanie spontaniczne, ale postanowiłam zostawić, bo chyba trafnie podsumowuje prowadzenie bloga 😉

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Myślę, że nie istnieją ludzie, którzy posiadają tę konkretną wizję swojej strony – ich atutem jednak z pewnością jest poszukiwanie nowych tematów. Właśnie z tego względu tak zwracamy uwagę na osobę, do której należy blog – coś urzeka nas w osobowości autora i jego pomysłach 😉

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Właśnie taki upór cenię u blogerów – to moja strona, więc piszę o tym, co mnie interesuje. Tak trzymaj 😉

    Jeśli chodzi o refleksje, to w recenzjach ciężko coś takiego zawrzeć, fakt. Warto jednak sięgać też ku wpisom dyskusyjnym na temat literatury – tam już zdecydowanie się da!

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Między innymi dlatego jestem przeciwna szufladkowaniu książek liczbowo. Ludzie wtedy rezygnują z czytania wpisu, jestem tego niemalże pewna. Komentarze to, jak wspomniałam, bardzo dyskusyjna sprawa. Myślę, że mogłybyśmy podzielić się najdziwniejszymi smaczkami po naszym stażu blogowania 😉

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Niektóre tak. Ale chodziło mi głównie o samą idee tego :) niby autorzy chcą być oryginalni, a fakt faktem, share week staje się coraz bardziej popularny i można spotkać go praktycznie na każdym blogu :)

  • http://www.miros-de-carti.blogspot.com/ Beata P.

    Dobrze mieć oryginalne pomysły na blogowanie, ale rzeczywiście nie zawsze trafiają one do czytelników. I to naprawdę przykre, kiedy natrafia się na rzetelny i ciekawy wpis np. o klasyce, którego jakoś nikt nie skomentował (bo wszyscy są zajęci pisaniem „na pewno przeczytam” pod kolejną recenzją jakiejś nowości). Ok, przesadzam;) Ale wydaje mi się, że taka jest tendencja.
    Chociaż chyba nie warto rezygnować z tego, o czym naprawdę chcemy pisać, nawet jeśli dany temat nie przyciąga wielu czytelników. Ostatnie zdanie Twojego wpisu to idealne podsumowanie tego zagadnienia;)

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Zdecydowanie nie przesadzasz, bo taka właśnie jest prawda! Ludzie wolą wpisy o tym, co znają – to, co inne trzeba wnikliwie przeczytać i chwilę zastanowić się nad swoją odpowiedzią, a cóż… Czas się liczy – zwłaszcza w Internecie i to jest przykre, bo niektórzy wkładają wiele serca – a przede wszystkim pracy – w swoje posty.

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Dobrze mieć oryginalne pomysły na blogowanie, ale rzeczywiście nie zawsze trafiają one do czytelników. I to naprawdę przykre, kiedy natrafia się na rzetelny i ciekawy wpis np. o klasyce, którego jakoś nikt nie skomentował (bo wszyscy są zajęci pisaniem "na pewno przeczytam" pod kolejną recenzją jakiejś nowości). Ok, przesadzam;) Ale wydaje mi się, że taka jest tendencja.
    Chociaż chyba nie warto rezygnować z tego, o czym naprawdę chcemy pisać, nawet jeśli dany temat nie przyciąga wielu czytelników. Ostatnie zdanie Twojego wpisu to idealne podsumowanie tego zagadnienia;)

  • http://www.blogger.com/profile/08211109735491662281 Aleksandra Wolińska

    Zdecydowanie nie przesadzasz, bo taka właśnie jest prawda! Ludzie wolą wpisy o tym, co znają – to, co inne trzeba wnikliwie przeczytać i chwilę zastanowić się nad swoją odpowiedzią, a cóż… Czas się liczy – zwłaszcza w Internecie i to jest przykre, bo niektórzy wkładają wiele serca – a przede wszystkim pracy – w swoje posty.