Clipboard03

TEN moment dla blogera

Kiedyś to musi nastąpić. Ba, pewnie zdarza się nawet częściej, niż zdajemy sobie z tego sprawę. Nasz ulubiony bloger obiecuje tekst i… cisza. Być może nie przykładamy do tego uwagi, robił tak już wielokrotnie i wracał, więc i tym razem będziemy cierpliwie czekać. Co jednak się za tym kryje – jaka przyczyna, wyznanie? Skąd ta nagła pustka na naszych ekranach?

Każdy bloger ma taki moment w swojej karierze, gdy patrząc na migający kursor popularnego programu do pisania, jest mu po prostu niedobrze. Napisze kilka słów, skasuje, wraca do punktu wyjścia. Zadaje sobie w głowie pytanie – „Czemu?! Przecież pomysł na wpis mam, ale nic się nie klei!”. Frustracja, zgrzytanie zębów i kolejny kubek z herbatą niebezpiecznie blisko klawiatury.

W tym dniu mogłaby się nawet na nią wylać, byleby tylko znaleźć konkretny powód.

Sęk w tym, że czasami ten powód nie jest tak oczywisty, a nas zżerają wyrzuty sumienia. Nieważne, czy przytłoczyła nas rzeczywistość, szkoła, studia, praca, a może natłok zwykłych prozaicznych obowiązków, jak prasowanie (a tego potrafi być prawdziwa góra!). To bez znaczenia, że nad bloga przełożyliśmy sezon nowo odkrytego serialu, zarwaliśmy noc, a potem spaliśmy do piętnastej. Pomijam już tę kwestię, gdy wiesz, że po prostu w tym nastroju – tak banalna sprawa! – nie napiszesz tego genialnego wpisu tak, jak sobie to wymarzyłeś!

Ale wiesz jednocześnie, że Internet nie zapomina i nie powinieneś. Musisz dbać o swoich czytelników i karmić ich – najlepiej co dwa, ewentualnie (!) trzy dni. W innym wypadku odejdą, lajki zmaleją, a Ty stracisz to, na co pracowałeś przez tyle lat. Snujesz czarny scenariusz, a kursor wciąż miga – i nie ma ani jednego słowa.

Ciężko nam, blogerom, przyznać się czasami do tego, że zmorzy nas zmęczenie lub znudzenie. Nie jesteśmy perfekcyjni w planowaniu czasu i każdy z nas po ciężkim tygodniu lubi mieć ten jeden dzień dla siebie, by po prostu leżeć na kanapie i grać bezmyślnie w The Binding of Isaac lub najnowszy dodatek do Wiedźmina. Pragniemy odpoczynku, pewnego detoksu, a jednocześnie boimy się przesunąć granicę, w której pokażemy Wam, że też zażywamy marnowania czasu.

A uwierzcie – każdemu ten czas bez sieci się należy, zwłaszcza po ciężkim tygodniu, gdzie dostaliśmy od życia po tyłku. Pisane na siłę wpisy czyta Wam się źle tak samo, jak nam pisze – przyzna to każdy. Choć to prawda powszechnie znana, nie lubimy przyznawać jej racji. Wierzymy, że nie dobre samopoczucie, a stały napływ treści zainteresuje odbiorcę, ale czy wtedy dane teksty są dobre?

Czemu o tym piszę? Bo w weekend złośliwy kursor i mnie migał, szyderczo śmiała się klawiatura, gdy próbowałam wybić na niej znany rytm, a w konsekwencji zaprzyjaźniłam się z backspace.

A Ty jak uważasz – bloger też człowiek i zasługuje na chwilę wytchnienia? I najważniejsze – ile mu takiego krótkiego urlopu przysługuje? W lenistwie bowiem również jest granica, zgadzacie się?

  • http://im-yw.blogspot.com Young Wife

    Rozumiem Cię całkowicie! Założyłam bloga w lutym. Walnęłam kilka błyskotliwych wpisów. Po kilku tygodniach stwierdziłam: po co mi to i po co komu to, co ja tu tworzę. Zawiesiłam bloga. Wróciłam po 4 miesiącach, zrobiłam detoks – usunęłam kilka postów, które wydały mi się zbędne i zaczęłam od nowa. Teraz czasem mam dni kreatywności,w których w głowie pojawia mi się taka ilość tematów na posty, że zrobiłabym z nich cały rok blogowania, a czasem nie potrafię wymyślić żadnego… 😉

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      A czasem nawet jak człowiek ma listę pomysłów, to po prostu – chęci brak! I wtedy pojawia się problem – detoks jest dobry, byle nie za długi! Dobrze, że wróciłaś zatem i życzę dalszego zalewu pomysłów na wpisy :)

  • http://www.ostatnirozdzial.pl Kasia Zembrowska

    Jesienna chandra. To się chyba tak nazywa. Mnie też dopadła, z tym że walczę z nią od ponad dwóch tygodni i nie mogę jej zwalczyć. Obawiam się, że u mnie to coś więcej niż tylko zwykła przerwa :(

  • http://www.przystanekzycie.pl Małgorzata Kaczmarczyk

    O matko, normalnie kamień z serca jak to przeczytałam, bo właśnie powstały 2 wpisy po moim „porzuceniu” bloga.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Czasami taka przerwa jest oczyszczająca – pozwala zdecydować się, co tak naprawdę chcemy zrobić ze swoim blogiem. Na początku mojej działalności bardzo rzadko pisałam, a jednak teraz prowadzenie strony stało się codziennością – świetną pasją i tego też Tobie życzę :)

  • http://headdivided.pl/ Dominika R.

    „Pomijam już tę kwestię, gdy wiesz, że po prostu w tym nastroju – tak banalna sprawa! – nie napiszesz tego genialnego wpisu tak, jak sobie to wymarzyłeś!” – to wcale nie jest banalna sprawa, przynajmniej dla mnie. Dobrze wiem, że bez odpowiedniego nastroju nie uda mi się z siebie nic wykrzesać :)
    A co do dodawania nowych postów co dwa, trzy dni, to u nie to nie działa. Po prostu musiałabym się wtedy bardzo zmuszać do pisania, a nie chciałabym tego znielubić. To ma być moja przyjemność, a nie przykry obowiązek :)
    Takiego krótkiego urlopu przysługuje mu ile chce – wolę czytać teksty pisane od serca, a rzadziej, niż często, a pisane na siłę :)

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      To cudowne podsumowanie również mojego zdania!
      Dla mnie właśnie humor jest podstawowym czynnikiem, czy tekst powstanie. Kurczę, jak jestem zmęczona, czy po prostu wyszedł nowy odcinek Walking Dead to nie ma bata na mnie. Pisanie na siłę też mi nie odpowiada – mam wrażenie, że to zawsze widać w tekście :)

  • http://www.w-duszy-ksiazek.pl/ Agnieszka Bielecka

    Ile razy musiałam zmagać się z tym kursorem! Pamiętam, że uznawałam takie chwile za swoją osobistą porażkę i ostatecznie zamykałam program. Wychodzę jednak z założenia, że moje teksty pisane na siłę są beznadziejne. Ale jest też taka równowaga – czasami można spędzić na pisaniu kilka godzin i przez cały ten czas klikać w klawiaturę!

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Dobrze, że to dodałaś – wielu blogerów właśnie ta niemoc, gdy patrzą na migający kursor, a słów nie przybywa, uznają za swoją porażkę. Ogółem teksty pisane na siłę są złym pomysłem – każdy woli czytać te tworzone z pasją i natchnieniem, a my też wolimy takie pisać przecież, więc czemu się tak obwiniamy, prawda? :)

  • http://alicjamakota.pl/ Lapis Lazuli

    Pamiętam, jak jakaś czytelniczka opieprzyła blogerkę, że nie napisała obiecanego wpisu i powinna przeprosić… Ja tego kompletnie nie rozumiem. Może to fair wobec czytelników, ale jak dla mnie bloger nie ma obowiązku niczego pisać. Pomijając wpisy sponsorowane, nikt mu za to nie płaci. Ma prawo nie mieć czasu, weny, ochoty. Jeżeli bloger przez dłuższy czas niczego nie pisze, to ja to zupełnie rozumiem i nie przyszłoby mi do głowy kazać się przepraszać.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Życie płata nam takie figle, że nawet by mi nie przyszło do głowy, by wymagać od kogoś przeprosin za to, że nie wstawił wpisu. Jak najbardziej się zgadzam – bloger ma do wszystkiego prawo, dopóki nikt mu nie zapłaci za post. Po prostu – też jest człowiekiem.

  • http://portaceleste.wordpress.com/ portaceleste

    Ja bym powiedziała, że bloger to przede wszystkim człowiek 😉 i jeśli ma jakieś życie pozablogowe, a powinien, to nie ma nie ma żadnego obowiązku regularnego publikowania. Tak, wiem, to wbrew wszelkim zasadom, bo lajki etc. – ale wolę czytać rzadziej pisane dobre teksty, niż publikowany codziennie chłam.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Ja również chętniej zaglądam na takie – nie wiem, czy możemy to tak nazwać – „ludzkie” blogi. Mam wtedy wrażenie, że czytam prawdziwego człowieka, który poświęca czas i może rzadko, ale tworzy swoją treść z pasją :)

  • http://odesignblog.com Marta

    Pewnie, że bloger też człowiek, a kryzysy to normalna rzecz (nie tylko w życiu blogera) – zdarzają się przecież wszystkim. Według mnie lepiej przeczekać niż pisać na siłę, a potem się wstydzić, zastanawiać „w imię czego publikowałam coś na siłę?” i usuwać. Ja staram się wykorzystać momenty weny i pisać „na zapas”, choć prawda jest taka, że w te dni przymusowego urlopu, gdy nic nie jestem w stanie sklecić, wpisy stworzone wcześniej rzadko kiedy mi się podobają, hmm…

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      To chyba wtedy dopada nas takie zmęczenie materiału – ot, nie mam ochoty nawet myśleć o tym, że mam bloga i coś na niego wstawiać, chociaż wpis mam przygotowany.

  • http://www.dosc-powaznie.blogspot.com Izabela Lemke

    Piszę, gdy mam pomysł i czas. Nie trzymam się sztywno grafiku, że tego i owego dnia muszę coś opublikować. Wolę to zrobić później, niż wstawić tekst, który będzie słaby. Blog ma być dla mnie przyjemnym miejscem. Nie przymusem :)

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Amen!

  • http://food-illustration.blogspot.com/ Magda

    Ja chyba piszę, zbyt krótko żeby mi się znudziło. Ale czasami żywcem nie mam czasu wygospodarować kilku godzin, żeby przygotować wpis. Albo rysunki. Choć wiem, że systematyczność jest ważna, jak wszędzie.
    Ale przerwy też człowiekowi dobrze robią, bo dojrzewają w nim pomysły, często zmienia punkt widzenia, więc – jeśli jest potrzeba – przerwa należy się każdemu. Nawet blogerowi 😉

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Całkowicie popieram podejście – ze swojego doświadczenia wiem, że na początku ma się głowę pełną pomysłów i jedynie czas jest wrogiem. Przychodzi zmęczenie materiału i to jest najgorsze – właśnie wtedy chwilka przerwy działa orzeźwiająco :)

  • yakie-fayne.pl

    muszę przyznać, że tak właśnie jest, choćby nie wiem jak się starać to czasem nadejdzie taki dzień i nie ma szans na napisanie czegokolwiek „mądrego” i nadającego się do publikacji 😉
    Bloger też człowiek 😉

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      A nawet przede wszystkim człowiek, prawda? Gór nie umiemy przenosić, a szkoda :)

      • http://yakie-fayne.pl/ yakie-fayne.pl

        no niestety :( choć przydałoby się czasem :)

  • Dana

    Piszę od lutego ubiegłego roku. Przez pewien czas codziennie wstawiałam posty. Mam dużo pomysłów, ale moja wena czasami musi udać się na urlop, ustępując miejsca ważniejszym życiowo sprawom. Bo są rzeczy ważne i ważniejsze. Zapraszam do siebie. Będzie mi miło, jeśli tu zajrzycie. Pozdrawiam cieplutko :) http://wharmonii.blogspot.com/

  • https://niekulturalnakulturalnie.wordpress.com/ Niekulturalna

    Miałam tak przez ostatnie dwa miesiące. Po wakacjach po prostu nie mogłam wbić się w ten blogowy rytm, a zobowiązania piętrzyły się i piętrzyły. Do tego w moim życiu całkiem sporo się działo i po prostu nie miałam do tego głowy. Teraz na szczęście wszystko wraca do normy, ale ciągle nie jest tak, jak przed przerwą.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Dobrze, że zwróciłaś na to uwagę – nigdy nie jest tak jak przed przerwą od regularnego pisania. Nie wiem od czego to zależy, ale zdecydowanie inaczej się pisze po małym urlopie. Ciężko stwierdzić, czy lepiej – to prawdopodobnie zależy od tego, czym spowodowane było zejście bloga na drugi plan :)

  • Eva Kic

    Fajnie się czyta taki wpis, bo czasami wydaje mi się, że tylko ja nie mam siły :) A tu proszę są inni ludzie w sieci i też brakuje im sił i ochoty lub po prostu mają inne zajęcia. Jednak jak to się mówi najpierw trzeba żyć, zeby mieć o czym pisać, w drugą stronę chyba nie miałoby to sensu.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Aż żałuję, że nie mogę dać Ci więcej kciuków w górę za te słowa. Życie jest podstawą pisania blogera, więc jak najbardziej podpisuję się pod tymi słowami!

  • http://www.krzywaprosta.pl/ Joanna Misiak-Piotrowska

    Bloger to człowiek jak każdy. Ma prawo do zmęczenia i utraty motywacji do działania. Tak to już jest i choć byśmy nie wiem jak zaklinali rzeczywistość tak to już czasem u blogera będzie.

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Bloger to nie maszyna i wcale nic nie musi. Naprawdę, dramat się nie wydarzy. Blog jest dla mnie miejscem, gdzie mam się czuć dobrze, a nie robić cokolwiek na siłę, bo wtedy nie ma się z tego żadnej przyjemności. Nie rozumiem takiego przepraszania, że przez jakiś czas nowego tekstu nie było albo że w eterze była kompletna cisza. Blogowanie to nie obowiązek.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Po coś tego bloga założyliśmy i na pewno nie po to, by był to obowiązek, a fajna odskocznia od życia, prawda? :)

  • http://www.madziof.pl/ Magda

    Nie mówi się o urlopie dla blogera bo jak to tak, przecież statystyki spadną. Warto dać na wstrzymanie, jeśli nie w weekend to urlop należy się każdemu.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      I statystyki spadają, ale grunt to zrozumieć, że to naturalna kolej rzeczy – liczby nie powinny się przekładać na nasze blogowanie w tak ścisły sposób. Szkoda, że czasami trudno pozbyć się tego rozczarowania, gdy widzi się linię w dół w statystykach 😉

  • http://ewahes.hess-designers.eu Ewa Hes

    Jestem bardzo zielonym jak młoda trawka blogerem i dopiero mnie takie rzeczy zaczynają dopadać. Niestety także zdarzyło mi się to ostatnio. Mój świeżutki post zrobił się gniotowaty i zakalcowaty. Temat fajny, ale coś poszło nie tak. Może jednak trzeba czasem robić przerwę?

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      W moich oczach zawsze warto robić przerwę – nawet kilka dni odpoczynku pozwala dostrzec inną drogę dla wpisu :)

  • http://conaregale.blogspot.com Barni

    Ja sam, zanim założyłem bloga, napisałem kilka postów na zapas. Osiem, o ile się nie mylę. Stwierdziłem, że przy jednym poście tygodniowo, daje mi to dwa miesiące zapasu na czarną godzinę. Udało mi się jeszcze nie wykorzystać całej tej taryfy ulgowej, ale nie ukrywam, że czasem była zbawienna. 😉
    Inna sprawa, że jest to właśnie jeden post na tydzień – tylko sporadycznie wspierany postem w środku tygodnia. Pewnie gdybym starał się pisać co dwa dni, bardzo często musiałbym rozczarowywać czytelników niezapowiedzianą przerwą w dostawie.

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Dlatego powoli robią odpoczynek od tych ścisłych kalendarzy – ot, nie wyrabiam w takim tempie z życiem, a to przecież ono jest podstawą naszych tworów w Internecie :)
      Sama nie umiem pisać na zapas i strasznie żałuję!

  • http://zielonakaruzela.pl Zielona Karuzela

    Ja to powtarzam jak mantrę, ale szczerze w to wierzę – nie dajmy się zwariować. We wszystkim kluczem jest zdrowy rozsądek. Mój blog ma być moją przestrzenią w sieci a jego pisanie i tworzenie przyjemnością. To nie biznes, czy praca w której muszę być codziennie od 8 do 16. Moment w którym o tym zapomnę będzie jego końcem. Prowadzę go 8-9 lat i w tym czasie przeszłam miliony zastojów, niechęci i chęci rzucenia wszystkiego. To normalne :)

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Gratuluję tak długiego stażu, bo to naprawdę imponujące! Mam nadzieję, że też kiedyś będę mogła się takim cieszyć :)
      Myślę, że Twój komentarz najbardziej potwierdza to, co napisałam – musimy czerpać przyjemność z blogowania, by ten istniał. W innym wypadku to po prostu nie wypali :)

  • http://tajemniceportmonetki.pl Anna – Tajemnice Portmonetki

    Ja mam tak zazwyczaj, jak wypadnę z rytmu pisania. Moim zdaniem, właśnie nie raz lepiej nie pisać, niż męczyć się nad wpisem. Obserwuję za to co jakiś czas sytuację, kiedy bloger przeżywa kryzys twórczy i zapada się pod ziemię. Jestem zdania, że co prawda nie można dać się zwariować, ale czytelnikom, z szacunku, należy się krótka informacja, że przez jakiś czas na blogu może być cisza.
    Przydają mi się w takich momentach posty pisane na gorsze czasy :)

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Tak strasznie zawsze żałuję, że nie umiem mobilizować się do pisania na zapas – zazwyczaj tworzę pod wpływem chwili i cóż… Tak powstają moje wpisy :)
      Jak najbardziej – jeśli to poważniejszy kryzys twórczy, to warto napisać te kilka słów, że życie przytłoczyło. Warto być po prostu fair w stosunku do ludzi, którzy poświęcają Ci czas :)

  • http://kasiauminska.pl kasiauminska.pl

    Mnie często dopadała taka pustka a za każdym razem było mi ciężej zacząć. Wtedy dowiedziałam się o możliwości planowania publikacji. Teraz, kiedy mam wenę staram się tworzyć wpis za wpisem. Wtedy mam bezpieczny czas na zebranie sił :-) Stosuję tą samą metodę na urlopie. Tuż przed tworzę wpisy a później planuję publikację.
    Staram się dostarczać treści na bieżąco bo już raz się przekonałam, że zaniedbany czytelnik odejdzie i raczej szybko nie wróci :(

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Zawsze zazdroszczę tym, którzy są w stanie planować tak wpisy – u mnie ta umiejętność kuleje i jestem w stanie tak robić tylko w momencie, gdy wiem, że wyjeżdżam gdzieś :)
      To niestety smutna prawda – o czytelnika trzeba dbać, myślę, że robimy to jednak nie tylko poprzez wpisy, ale również nasze społecznościówki :)

  • http://fotoszepty.pl/ fotoszepty

    podejrzewam, że niemoc twórcza dopada każdego z nas. pytanie tylko, czy naprawdę musimy wysmażyć cokolwiek, bo obiecaliśmy to czytelnikom? to pewnie kwestia podejścia do samego tematu blogowania. czy narzuciliśmy sobie systematyczność w postaci rozpiski: 3 posty w tygodniu itp. mimo wszystko uważam, że lepiej odczekać te słabe chwile, a potem zaskoczyć pozytywnie czytelników. oczywiście, jeśli uwodzenie czytelników jest naszym priorytetem 😉

    • http://www.ludzka-sokowirowka.pl/ Aleksandra Wolińska

      Oczywiście, wszystko zależy od naszego podejścia – tego, jaka idea nam przyświeca w blogowaniu, bo w gruncie rzeczy stanowisk jest wiele w tym temacie. Tylko jedno jest niezmienne – każdemu czasami się po prostu nie chce :)

  • Beata Woskowicz

    Dobrze Was rozumiem. Ja bloguję dopiero od 2 miesięcy wiec póki co (odpukać) nie mam problemów z nowymi pomysłami. Większy problem jest aby czasami wygospodarować tą chwilę i usiąść do klawiatury podczas gdy tyle się dzieje dookoła. Ogarnięcie własnej firmy i pogodzenie tego z życiem prywatnym to nie lada wyzwanie ale publikacja nowych wpisów i oczekiwanie na reakcję czytających wciąga mnie bez reszty :-) .

  • http://kroliczekdoswiadczalny.pl/ Króliczek Doświadczalny

    Patrzę na to z innej strony – widzę, że niektórzy blogerzy właśnie co chwilę publikują na Fb przeprosiny i przesuwają terminy nowego tekstu, bo to, bo tamto, a gdyby o tym nie pisali, nawet bym nie powiedziała, że mają jakieś opóźnienia – jest na tyle dużo blogów, które czytam, że kilka dni czyjejś nieobecności zostałoby niezauważone. A tak, zaczynam ich uważać za niezorganizowanych 😉 Moja rada: jeśli ktoś ma twórczą blokadę, niech się nie gryzie i nie łasi przed czytelnikami, tylko wraca kiedy odzyska swoje moce :)

    • http://landoflaces.blogspot.com/ LandOfLaces

      Dokładnie! To trochę taka megalomania – nie było mnie jeden dzień, na pewno cała blogosfera zastanawia się gdzie się podziewam… 😉 Z drugiej strony to takie bezsensowne eksponowanie swoich wad, na które i tak nikt by nie zwrócił uwagi. Mam wrażenie, że najwięcej wpisów w historii sieci zaczyna się od słów „Dawno mnie tu nie było…” Śmieszne.
      U mnie limit cierpliwości to rok – zwykle około raz na rok zabieram się za robienie porządków w obserwowanych 😉

  • Justyna

    Otóż to trzeba pisać jak się ma wene. Ja mam czasem wene co drugi dzień a czasami co 2 tydzień. Pozdrawiam :)

  • http://nevena.pl Nevena

    Znam z autopsji, ostatnio sama zmagałam się z kryzysem. Na szczęście już minął. Skłaniam się ku ideii by pisać na zapas, by w razie wyczerpanych akumulatorów móc coś tam jednak wrzucić.

  • http://createyourtravel.blogspot.com Create your travel

    Oczywiście, że potrzebujemy przerwy, bo inaczej dopadnie nas spadek sił; choć ja chyba robię ich stosunkowo za mało :) Zresztą blogowanie ma być przyjemnością :)